Ekipa "Lewego" rozbiła Borussię. Glik z asystą drugiego stopnia

10.04.2017
Kamil Glik przyczynił się do wygranej AS Monaco nad Angers i... to by było na tyle, jeśli chodzi o wyczyny piłkarzy z naszego regionu w topowych ligach.
Rafał Rusek/Press Focus
W Bundeslidze odbył się jeden z tych meczów, na który czekają kibice nie tylko w Niemczech - Bayern Monachium zmierzył się z Borussią Dortmund. Spotkanie zakończyło się wygraną lidera aż 4:1, a dwie bramki dla monachijczyków zdobył Robert Lewandowski. Łukasz Piszczek - który niedawno przedłużył kontrakt z BVB do 2019 roku - siedział na ławce rezerwowych. Polski obrońca miał niedawno uraz stawu skokowego i trener wolał nie ryzykować pogłębienia się kontuzji. Tym bardziej, że w tym tygodniu wraca Liga Mistrzów. Sytuacja w tabeli jego drużyny skomplikowała się, bo o ile do trzeciego Hoffenheimu strata dalej wynosi jeden punkt, tak wicelider - RB Lipsk - odjechał na osiem "oczek".

Cały mecz na ławce przesiedział też Paweł Olkowski, którego FC Koeln przegrało u siebie z Borussią Moenchengladbach 2:3. Drużyna Polaka spadła na siódme miejsce, ma punkt straty do szóstego Freiburga i trzy do Herthy Berlin. Poza wyjściową "11" był też Arkadiusz Milik, którego SSC Napoli wygrało na wyjeździe 3:0 z Lazio Rzym. Napastnik wszedł na boisko dopiero w 83. minucie, zmieniając Driesa Mertensa. Sytuacja w tabeli nie zmieniła się - zespół z Neapolu jest cztery punkty za Romą i 10 za Juventusem Turyn.

Niebezpiecznie zbliża się do Empoli strefa spadkowa. Co prawda 17. obecnie drużyna Serie A zremisowała z ostatnią Pescarą 1:1, ale nieoczekiwanie Crotone wygrało z Interem Mediolan, przez co ekipa Łukasza Skorupskiego ma już tylko trzy punkty przewagi nad tym zespołem.

90-minutowy występ zanotował Kamil Glik. Jego AS Monaco wygrało na wyjeździe z Angers 1:0 po bramce Falcao. Akcję zapoczątkował polski obrońca, który długim podaniem zagrał do Nabila Dirara, a ten zanotował asystę. Dzięki temu udało się zachować trzypunktową przewagę nad PSG i czteropunktową nad Niceą, która jednak ma mecz więcej na koncie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również