"Ecik" dostał propozycję nie do odrzucenia
04.10.2009
Sezon rozpoczął w pierwszym składzie, ale nie błysnął. Przegrał później rywalizację o miejsce w ataku z Andrzejem Niedzielanem i Arturem Sobiechem. - Panuje zdrowa rywalizacja. Nikt się jednak nie obraża - zaznacza Janoszka, dla którego przeznaczeniem okazuje się lewa pomoc. - Łukasz zmienił w meczu z Cracovią kontuzjowanego Nykiela i dał sygnał, że trzeba mu dać kolejną szansę. Strzelił bramkę Widzewowi Łódź, poprawnie wypadł ze Śląskiem Wrocław. Dlatego od pierwszej minuty wystąpił również w Wodzisławiu Śląskim - mówił trener Waldemar Fornalik. Janoszkę chwalił nawet... szkoleniowiec Odry, Martin Pulpit.
- Wszyscy widzieli jak grał. Niemniej do ideału jeszcze daleko - zaznaczył Fornalik, który przekwalifikował 22-latka do roli skrzydłowego. - Dostał propozycję nie do odrzucenia - uśmiechnął się trener chorzowian.
Janoszka odnalazł się pod bramką Odry, kiedy dołożył nogę i rozwiązał worek z bramkami. Następnie wskoczył na banner reklamowy i ukłonił się swoim kibicom. Ładniejszego gola zdobył po uderzeniu głową. Dawniej z takich trafień słynął... Marian Janoszka. - Tata oglądał ten mecz z mamą i bratem. Pewnie był zadowolony. Mnie cieszy, że przyszła taka forma. Dobrze idzie nie tylko mnie, ale i całej drużynie - cieszył się Łukasz. Tak dobrze, że nawet zdaniem ludzi z władz klubu Ruch może powalczyć o europejskie puchary. - Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale my się "nie podpalamy". Znamy swoje miejsce w szeregu - wzrusza ramionami "Ecik", który zmężniał i chyba dojrzał do gry na poziomie ekstraklasy.
- Wszyscy widzieli jak grał. Niemniej do ideału jeszcze daleko - zaznaczył Fornalik, który przekwalifikował 22-latka do roli skrzydłowego. - Dostał propozycję nie do odrzucenia - uśmiechnął się trener chorzowian.
Janoszka odnalazł się pod bramką Odry, kiedy dołożył nogę i rozwiązał worek z bramkami. Następnie wskoczył na banner reklamowy i ukłonił się swoim kibicom. Ładniejszego gola zdobył po uderzeniu głową. Dawniej z takich trafień słynął... Marian Janoszka. - Tata oglądał ten mecz z mamą i bratem. Pewnie był zadowolony. Mnie cieszy, że przyszła taka forma. Dobrze idzie nie tylko mnie, ale i całej drużynie - cieszył się Łukasz. Tak dobrze, że nawet zdaniem ludzi z władz klubu Ruch może powalczyć o europejskie puchary. - Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale my się "nie podpalamy". Znamy swoje miejsce w szeregu - wzrusza ramionami "Ecik", który zmężniał i chyba dojrzał do gry na poziomie ekstraklasy.
Polecane
Ekstraklasa