Echa meczu w Gliwiach: "nawet Hitchcock by tego nie wyreżyserował"
Po spotkaniu Marcin Brosz chwalił obu piłkarzy, zarówno młodego Murawskiego, który zadebiutował w Piaście, jak i Świątka, który zagrał na nietypowej dla siebie pozycji. - Jesteśmy przetrzebieni kontuzjami, więc byliśmy zmuszeni do podjęcia takich decyzji. Adrian zagrał jednak bardzo przyzwoicie tam, gdzie go ustawiliśmy.
- Bardzo pozytywnie oceniam również debiut Radka Murawskiego. Jego gra to coś, co cieszy... A należy zwrócić uwagę, że było mu dziś ciężko zagrać. Nie jest bowiem łatwo zagrać na stadionie klubu, któremu się kibicuje od dziecka i gdy na trybunach siedzą rodzice. Ten chłopak pokazał jednak swoimi niektórymi zagraniami, że jest dobrze przygotowany technicznie. Na pewno dostanie więcej szans na grę. Będę go wprowadzał do drużyny systematycznie - opowiadał Marcin Brosz. - To również dzięki niemu dziś wygraliśmy - dodał po chwili.
Ze swojego występu zadowolony był również Adrian Świątek, który nie ukrywał, że pierwszy raz zagrał jako środkowy pomocnik. - To dla mnie zupełna nowość! Myślę jednak, że się udało. I z walką i z podaniami. Mieliśmy swoje sytuacje i fajne ofensywne wyjścia. Szkoda tylko, że ich nie wykorzystaliśmy. Szczególnie żałuję tej kontry czterech na dwóch...
- Ważne jednak, że Wojtek strzelił i ciągle trafia dla nas tak ważne gole. Dzięki temu twierdza Gliwice jest wciąż niezdobyta - uśmiechał się "Święty". Trener Brosz z kolei dodał, iż takie wymuszone przez los sytuacje hartują drużynę i gdy w Piaście wszyscy wrócą do zdrowia to rywale będą musieli szczególnie obawiać się gliwiczan. - Teraz nie gramy tak agresywnie i dobrze jak powinniśmy, ale gdy wrócimy do siebie... to będziemy tylko mocniejsi - stwierdził szkoleniowiec Piasta.