Echa meczu w Chorzowie. Skromni chorzowianie, przybici goście

25.02.2012
- Nie pamiętam, kiedy ostatni raz strzeliłem tak ładną bramkę - mówił Marek Zieńczuk po spotkaniu z Lechem Poznań. Pomocnik Ruchu zdobył fantastycznego gola z niemal 35 metrów.
 - W końcu trenujemy te stałe fragmenty - uśmiechnął się Marek Zieńczuk. - Nie pamiętam, kiedy ostatni raz strzeliłem tak ładną bramkę. Chyba z rzutu wolnego jeszcze w barwach Wisły Kraków w meczu przeciwko Lechii - wspomina 33-letni pomocnik, który podobnie jak jesienią, jest motorem napędowym ekipy „Niebieskich”.

- Nie mieliśmy żadnych argumentów, by cokolwiek ugrać w Chorzowie. Po raz drugi w tej rundzie zostaliśmy położeni na deski - skwitował Marcin Kikut, jeden z niewielu graczy Lecha, który zdecydował się rozmawiać z dziennikarzami. - Ruch wybił nas totalnie z rytmu, robił co chciał - dodał po chwili.

- Lech ma swój problem i to nas zupełnie nie interesuje. Patrzymy tylko na siebie, bo chcemy cały czas mieć kontakt ze ścisłą czołówką. Dla nas nie ma znaczenia, czy gramy u siebie czy na wyjeździe, bo prezentujemy fajny futbol - stwierdził Rafał Grodzicki.

Nawet po efektownym zwycięstwie z Lechem w Chorzowie nie oderwali się od ziemi. - Musimy być bardzo czujni i nie możemy popaść w hurraoptymizm - dodał kapitan „Niebieskich”, Rafał Grodzicki.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również