"Działacze narzekać nie mogą, więc teraz ruch należy do nich"

14.12.2009
Ruch kończy bardzo udany rok. Czy to zatem będą radosne święta w Chorzowie? - Oczywiście, o ile rozwiązane zostaną wszystkie niejasności. My zrobiliśmy swoje - oznajmia Wojciech Grzyb.
Obecny symbol "Niebieskich" dopiero po końcowym gwizdku meczu w Wodzisławiu Śląskim poruszył kwestię finansów. Wcześniej wraz z kolegami głośno o tych zmartwieniach mówić nie chciał. - Mamy swoje problemy, czego nie da się ukryć. Wierzymy, że do świąt część zaległości zostanie uregulowanych i piłkarze spędzą ten czas w dobrych nastrojach - powiedział przed kamerami trener Waldemar Fornalik.

- Dziś ruch należy do działaczy. My więcej zrobić nie możemy. Zarobiliśmy sporo pieniędzy za sprawą licznych transmisji Canal+. Kiedyś władze narzekały, że było z tym marnie - wspomina Grzyb, który spokojnie na razie przygląda się sprawie zaległości wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ta sprawa może jednak przy niekorzystnym obrocie spędzać chorzowianom sen z powiek. - Wiem tyle, ile przeczytam w gazetach i w internecie. Słyszałem, że klubowi grozi nawet brak licencji. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Nasi kibice pewnie zorganizowaliby jakiś pucz. Cóż... Powiem tylko, że jesteśmy przyzwyczajeni do problemów, a ten rok pokazuje, że potrafimy grać, kiedy wiatr wieje w oczy - wskazuje były kapitan "Niebieskich".

Grzyb dotąd nie walczył o czołowe lokaty w lidze. Nic dziwnego, że jesień rozbudziła jego apetyt. - Chciałbym grać o najwyższe cele. Zresztą ten klub powinien mierzyć tak wysoko. Co prawda do krezusów nie należymy i punktów z najlepszymi nie zdobywamy, ale pora to wiosną zmienić. Jestem pewien, że namieszamy w tej pierwszej piątce. Stać nas, aby pokrzyżować szyki Legii, Lechowi, czy Bełchatowowi - uważa Wojciech.

Pytanie, czy chorzowianie zdołają zatrzymać najlepszych swoich piłkarzy? Kiedy 1 stycznia otworzy się okienko transferowe, to właśnie oni będą łakomymi kąskami. - Mam nadzieję, że nasz skład będzie po wznowieniu rozgrywek jeszcze lepszy. A jeśli już ktoś odejdzie, to będzie to jeden piłkarz - dodaje trener Fornalik.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również