Dziadek chciał go do "Zdzichów". On ma umiejętności na ekstraklasę
10.07.2010
- Gdy się wchodzi do klubu, jest trochę pod górkę. Dlaczego tak? - dopytywał się dziennikarzy Grischok, który przyzwyczaił się do "troszeczkę" innych standardów na Zachodzie. Budynek Polonii rzeczywiście prosty nie jest, sytuacja finansowa klubu też, ale 24-letni skrzydłowy zapewnia, że nie przyjechał do Polski zarobić. - Nie zależy mi na finansach. Chcę grać w polskiej ekstraklasie. W Bayerze miałem małe szanse. Rywalizowałem z Tranquillo Barnettą - rozkłada ręce Grischok, który ostatni sezon spędził w Servette Genewa. Jego zdaniem, poziom II ligi szwajcarskiej jest jednak niższy niż ekstraklasa w kraju, w którym się urodził.
A ta nie jest mu zupełnie obca. - Wiem, że Lech Poznań jest mistrzem, a Wisła Kraków skończyła sezon na drugim miejscu. Polonia był siódma, o ile dobrze pamiętam - uśmiecha się. - Ja naprawdę interesuję się polską piłką. Kibicuję Niemcom, ale gdy grają z Polską, trzymam kciuki za biało-czerwonych - zapewnia mający podwójne obywatelstwo Grischok.
- Do Niemiec wyjechałem w wieku 4 lat. W dalszym ciągu na Śląsku mam dziadków. Mieszkają w Zdzieszowicach. Dziadek nawet chciał, bym grał w Ruchu - uśmiecha się Grischok, całkiem nieźle radzący sobie po polsku. W innym Ruchu, tym bardziej znanym, z Chorzowa, mógł natomiast grać już rok temu. - Podobno transfer był już bliski realizacji, ale "coś" nie wypaliło - wspomina testy. Teraz wszystko wskazuje na to, że zakotwiczy na dłużej w Bytomiu.
Damian Bartyla zapowiada, że jeśli przejdzie w poniedziałek testy medyczne, dołączy do drużyny przebywającej już wtedy na zgrupowaniu w Niemczech. - Ale wciąż będziemy go chcieli sprawdzać. Nie można piłkarza ocenić po jednym sparingu, tym bardziej, że rywal nie był dziś wymagający - twierdzi prezes Polonii, choć Grischok w wygranym 5-0 sparingu z Rozwojem Katowice zaprezentował się ponadprzeciętnie. A i tak nie było to wszystko, na co go stać...
Po meczu zawodnik kręcił głową, że do optymalnej formy jeszcze mu trochę brakuje. - Nie jest jeszcze przygotowany pod względem fizycznym - tłumaczy Jurij Szatałow. - Gdy do nas przyjechał, wyglądał na... śpiącego. Ale zmysł piłkarski ma. Na obóz go bierzemy - potwierdza szkoleniowiec niebiesko-czerwonych.
A ta nie jest mu zupełnie obca. - Wiem, że Lech Poznań jest mistrzem, a Wisła Kraków skończyła sezon na drugim miejscu. Polonia był siódma, o ile dobrze pamiętam - uśmiecha się. - Ja naprawdę interesuję się polską piłką. Kibicuję Niemcom, ale gdy grają z Polską, trzymam kciuki za biało-czerwonych - zapewnia mający podwójne obywatelstwo Grischok.
- Do Niemiec wyjechałem w wieku 4 lat. W dalszym ciągu na Śląsku mam dziadków. Mieszkają w Zdzieszowicach. Dziadek nawet chciał, bym grał w Ruchu - uśmiecha się Grischok, całkiem nieźle radzący sobie po polsku. W innym Ruchu, tym bardziej znanym, z Chorzowa, mógł natomiast grać już rok temu. - Podobno transfer był już bliski realizacji, ale "coś" nie wypaliło - wspomina testy. Teraz wszystko wskazuje na to, że zakotwiczy na dłużej w Bytomiu.
Damian Bartyla zapowiada, że jeśli przejdzie w poniedziałek testy medyczne, dołączy do drużyny przebywającej już wtedy na zgrupowaniu w Niemczech. - Ale wciąż będziemy go chcieli sprawdzać. Nie można piłkarza ocenić po jednym sparingu, tym bardziej, że rywal nie był dziś wymagający - twierdzi prezes Polonii, choć Grischok w wygranym 5-0 sparingu z Rozwojem Katowice zaprezentował się ponadprzeciętnie. A i tak nie było to wszystko, na co go stać...
Po meczu zawodnik kręcił głową, że do optymalnej formy jeszcze mu trochę brakuje. - Nie jest jeszcze przygotowany pod względem fizycznym - tłumaczy Jurij Szatałow. - Gdy do nas przyjechał, wyglądał na... śpiącego. Ale zmysł piłkarski ma. Na obóz go bierzemy - potwierdza szkoleniowiec niebiesko-czerwonych.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów