Dyrektor Polonii Bytom o strajku drużyny: To zawodnicy złamali ugodę

29.10.2013
Piłkarze drugoligowej Polonii Bytom nie wyszli na wtorkowy trening. Powodem tej decyzji były zaległości płacowe, które sięgają względem niektórych ponad pół roku.
Z siedzącymi w szatni zawodnikami Polonii mediować próbował m.in. Tomasz Kupijaj, dyrektor sportowy bytomskiego klubu. Zdaniem szefa pionu sportowego - to zawodnicy nie dotrzymali pierwotnie zawartego porozumienia.

Odmowa wyjścia na trening, to akt desperacji ze strony zawodników. Co na to działacze Polonii Bytom?

- Jesteśmy zaskoczeni, że zawodnicy podjęli takie kroki. Byliśmy umówieni, że pokryjemy zaległości do końca miesiąca, a oni trzy dni przed terminem - z nieznanych nam powodów - po prostu nie wyszli na trening. Jest to trochę... dziwne - moim zdaniem - zachowanie z ich strony.

Ostatecznie zawodnicy dali się przekonać czy w ogóle na zajęcia nie wyszli?

- Nie, nie wyszli.

Udało wam się osiągnąć z drużyną porozumienie? Kiedy piłkarze wrócą do zajęć?

- Porozumienia nie było. Wiem, że trener Skowronek z nimi rozmawiał. Mam nadzieję, że wyjdą jutro na trening. Ja byłem w szatni i powiedziałem im swoje. Radziłem, żeby wyszli na trening i nie robili głupot, bo daliśmy sobie czas do końca miesiąca, a przecież jeszcze kilka dni zostało. Uważam, że ich zachowanie było bardzo nie w porządku wobec klubu. Zawarliśmy porozumienie i według mnie, to zawodnicy z niego się nie wywiązali.

Klub również nie jest bez winy. Zaległości względem niektórych graczy sięgają podobno siedmiu miesięcy...

- Są to pojedyncze przypadki. Dokładnie tego nie sprawdziłem, bo zajmuję się głównie pionem sportowym, ale faktem jest, że zaległości względem zawodników mamy.

Zawodnicy sugerują, że jeśli porozumienie nie zostanie utrzymane, to ostatnie mecze rundy jesiennej będziecie musieli oddać walkowerem, bo oni na boisko nie wyjdą.

- Nie, w takie rozwiązanie po prostu nie wierzę. Do tego nie dojdzie na pewno.

Wyjazd do Kalisza, który czeka drużynę już w czwartek również nie jest zagrożony?

- Jestem przekonany, że nie jest zagrożony.

Jest Pan też przekonany, że z tej trudnej sytuacji uda się wyjść?

- Tak, liczę na to, że zawodnicy są przytomni i nie będą robić głupstw. A my zrobimy wszystko, żeby pieniążki wpłynęły na ich konta zgodnie z umową.

Oddanie walkowerem choć jednego meczu mogłoby pozbawić zespół szans na awans do I ligi.

-
Oczywiście, wszyscy mamy tego świadomość. Awans jest celem realnym i wszyscy będziemy dążyli do tego, żeby sprawić drużynie jak najlepsze warunki.

Rozmawiał: Marcin Ziach
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również