Dyrektor Polonii Bytom jest kibicem Cracovii Kraków
24.04.2009
Pieniążek nie ukrywa, że na starcie niewiele wiedział o piłce. - Zaczęło się od testu ówczesnego Prezesa Cracovii Pawła Misiora, który dał mi dwa dni na znalezienie sponsora na kwotę 30 czy 40 tysięcy złotych. Pamiętam, że zszokowałem wszystkich, bo natychmiast wykonałem cztery telefony i sponsor się znalazł. To miały być pieniądze na zegar, ale chyba poszły na coś innego. I tak się zaczęła moja kariera w Cracovii - wspomina.
Dziś popołudniu będzie miał rozdarte serce. Od kilku miesięcy pracuje przecież w Bytomiu. - Jestem kibicem Cracovii! To wiedzą wszyscy w Krakowie, to wiedzą wszyscy w Bytomiu i Białymstoku. Z tym drugim miastem związana jest nawet śmieszna anegdota. Chwilę przed tym jak odchodziłem z Jagiellonii, przyszedł tam nowy prezes. Opowiadano, że ten prezes kupił aparat rentgenowski i sprawdzał, żeby w Jagiellonii pracowali tylko ludzie, którzy mają "J-otkę" w sercu... Gdy mnie sprawdził tym rentgenem, to okazało się, że w moim sercu "J-otki" nie ma i dlatego odszedłem - śmieje się Pieniążek.
Dziś popołudniu będzie miał rozdarte serce. Od kilku miesięcy pracuje przecież w Bytomiu. - Jestem kibicem Cracovii! To wiedzą wszyscy w Krakowie, to wiedzą wszyscy w Bytomiu i Białymstoku. Z tym drugim miastem związana jest nawet śmieszna anegdota. Chwilę przed tym jak odchodziłem z Jagiellonii, przyszedł tam nowy prezes. Opowiadano, że ten prezes kupił aparat rentgenowski i sprawdzał, żeby w Jagiellonii pracowali tylko ludzie, którzy mają "J-otkę" w sercu... Gdy mnie sprawdził tym rentgenem, to okazało się, że w moim sercu "J-otki" nie ma i dlatego odszedłem - śmieje się Pieniążek.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów