Dylemat działaczy Ruchu Chorzów

10.11.2009
1,5 miliona za Macieja Sadloka, 2,5 minilona złotych za Artura Sobiecha? Działacze Ruchu Chorzów mogą mieć w zimie twardy orzech do zgryzienia - czy zarobić kasę, czy mieć drużynę...
Paradoksalnie znakomite występy chorzowskich pilkarzy zajmujących pozycję wicelidera ekstraklasy może mieć spore implikacje dla konstrukcji składu "Niebieskich" w przyszłym roku, może też w zimie zaowocować... pożegnaniami.

Oczywiście potencjalni interesanci muszą się liczyć z potężnym drenażem kieszeni. No bo skoro kwota pożegnania się Grzegorza Kasprzika z Piastem Gliwice ustalona została na poziomie 800 tys zł., Krzysztof Chrapek trafił z Podbeskidzia Bielsko-Biała do Lecha Poznań za 900 tys zł, to za Sobiecha należałoby "krzyknąć" w granicach 2-2,5 miliona, a za Sadloka jakieś półtorej "bańki". Zresztą Legia Warszawa już latem była skłonna wyłożyć na stół za środkowego obrońcę Ruchu, wtedy jeszcze nie przedstawiciela seniorskiej reprezentacji Polski, prawie milion złotych.

- Z doświadczenia wiem, że jak się dobrze gra, to natychmiast wpadasz w orbitę zainteresowań silniejszych klubów, a w lidze szuka się przede wszystkim stoperów i napastników. A przecież obaj są młodzi i perspektywiczni - podkreśla Dariusz Gęsior, członek Rady Nadzorczej "Niebieskich", odpowiedzialny między innymi za transfery. - Z drugiej strony nie ma co ukrywać, że są w polskiej lidze potężniejsze od nas finansowo kluby, że o zagranicznych kontrahentach nawet nie wspomnę. Dlatego nigdy niczego nie można przesądzać. Po zakończeniu rundy mogą nas czekać różne scenariusze wydarzeń. Niewykluczone jednak, że nie tylko najlepsi piłkarze zostaną w Ruchu, ale jeszcze pokusimy się o wzmocnienia - dodaje.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również