Dwóch prezydentów pojawiło się na Wigilii w kawiarni Ruchu

07.12.2010
Od lat, co roku, przy Cichej zbierają się wszyscy ludzie dobrze życzący Ruchowi, aby podzielić się opłatkiem i odśpiewać kolędy. Dzisiaj do klubowej kawiarni przybyło dwóch prezydentów miasta.
Punktualnie pojawił się Marek Kopel, który przegrał drugą turę wyborów samorządowych i musi ustąpić miejsca. Kiedy 19 lat temu zaczynał rządy w Chorzowie, w Ruchu grali tacy zawodnicy jak Mieczysław Szewczyk, a wielu obecnych kibiców "Niebieskich" jeszcze nie było na świecie. Kopel podziękował za współpracę, podkreślił, że dziś Ruch jest dobrze zarządzaną spółką. A następnie życzył prezes Katarzynie Sobstyl pomyślności, a piłkarzom jeszcze lepszej postawy na boisku. - Ale trzecie miejsce chyba nie było takie złe? - zauważył Michał Pulkowski.

- Oni się starają jak tylko mogą! Mnie też nie każde kazanie wychodzi tak, jak bym sobie tego życzył - uśmiechnął się ksiądz, który odmówił modlitwę. Kiedy wszyscy dzielili się opłatkiem, na Cichą przyjechał Andrzej Kotala, który zostanie zaprzysiężony w poniedziałek. Przyznał, że nie jest fanatykiem piłki, ale zaznaczył, że los Ruchu nie jest mu obcy, bo klub ten jest jedną z najważniejszych marek Chorzowa. Zapowiedział również pomoc i zainteresowanie tematem stadionu. Niektórzy z obecnych twierdzili, że Kopel przegrał z Kotalą z powodu... Ruchu. A właściwie przez etapową i mało jasną wizję przebudowy stadionu, negatywnie postrzeganą przez kibiców. Przypomnijmy, że dotychczasowy prezydent był gorszy o nieco ponad 200 głosów.

Odchodząc od polityki, należy przyznać, iż klubowa kawiarnia pękała dzisiaj w szwach. Przybyli zawodnicy z obecnej kadry, jak i ci, którzy po boiskach biegali jeszcze w latach 50-tych. Nie zabrakło naturalnie Gerarda Cieślika.

W kuluarach rozmawiano zaś o obecnej sytuacji. Między innymi o ostatnim podwyższeniu kapitału, które sprawia, iż w akcjonariacie klubu doszło do zmiany sił. Firma Varexpol, reprezentowana przez Mariusza Klimka, nie posiada na chwilę obecną pakietu większościowego w połączeniu z udziałami Mariusza Śrutwy.

Działaczom życzono, aby pomyślnie zakończyła się czwartkowa rozprawa. Sąd ma rozstrzygnąć wówczas kto ma rację w sporze Ruchu z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również