Drużyna Polonii nie wychodziła na mecz, bo szatnia była na drugim piętrze

30.11.2009
Opóźnione o kilka minut wyjście podopiecznych Jurija Szatałowa na drugą połowę meczu z "Czarnymi Koszulami" nie miało nic wspólnego z protestem. Bytomianie nie usłyszeli gwizdka arbitra.
Szatnie rywali na Konwiktorskiej zlokalizowane są w odległych od siebie miejscach. Gospodarzy na parterze, a gości na drugim piętrze. Sędziowska trójka najwyraźniej o tym zapomniała i gwizdek dający sygnał na wyjście na drugą część gry po prostu do bytomian nie dotarł. Dopiero powtórne wezwanie - już w sąsiedztwie ich szatni - okazało się skuteczne.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również