Druga linia siłą gliwiczan. Atak? "Proszę wszystkich o wyrozumiałość..."

10.08.2010
- Dajmy tej drużynie pięć, sześc meczów. To wszystko dzieje się za szybko, jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek oceny - zaznacza Marcin Brosz, szkoleniowiec aktualnego lidera I ligi.
Zawodnicy Piasta po dwóch pierwszych spotkaniach mają już na swoim koncie pięć strzelonych goli. To może cieszyć, zwłaszcza, że w budowę i finalizację akcji, po których gliwiczanie wznoszą ręce w geście triumfu, są zaangażowane niemal wszystkie formacje. Na listę strzelców wpisywali się już Jakub Biskup, Bartosz Iwan, Jakub Smektała i Sławomir Szary. Próżno jednak szukać w tym gronie nominalnego napastnika, bo zarówno w potyczce z Odrą Wodzisław jak i z GKS-em Katowice w wyjściowym składzie ekipy z Okrzei wychodził tylko jeden taki gracz...

- Proszę wszystkich o wyrozumiałość. Roman Maciejak to chłopak, który nieprawdopodobnie angażuje się w swoją pracę i niesłychanie mu zależy. Piłka jednak ma to do siebie, że nie zawsze wychodzi. Zawodnik na treningach oddaje swoje serce, ale czasem zbytnia ambicja może powodować niedokładność - mówi Marcin Brosz, szkoleniowiec drużyny. - Piłkarz ten ma jednak ogromy talent i jest ważnym ogniwem zespołu - podkreśla.

Byłego wicekróla strzelców II ligi zmieniał Michał Chałbiński. Jednak on również nie znalazł sposobu na bramkarza rywali. - Jego przedstawiać nie trzeba. Ponad 70 zdobytych bramek w ekstraklasie jest tego najlepszym wyznacznikiem. Dajmy tej drużynie pięć, sześc meczów. To wszystko dzieje się za szybko, jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek oceny - dodaje Brosz.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również