Dreszer: Moi bramkarze nie odstawaliby od tych, którzy są we Francji
27.10.2010
- Taki wyjazd to bardzo fajna sprawa, ale nie doszedłby on w ogóle do skutku, gdyby nie trener Henryk Kasperczak, to dzięki niemu się tam znalazłem. Trener Kasperczak do Francji przyjechał we wtorek, poznał mnie praktycznie z wszystkimi pracownikami klubu. Przez prezydenta klubu, działaczy, ale także pierwszego trenera czy trenera odnowy. To on umożliwił mi, że po obiektach AS Saint-Etienne mogłem się swobodnie przemieszczać, podpatrywać wszystko i zapisywać notatki, dzięki niemu nikt żadnych uwag lub pretensji do mojej osoby nie miał - opowiada Dreszer.
Trener wyraźnie zaznacza, że sam we Francji nie dałby sobie rady. Głównie ze względu na barierę językową. - Niestety bez znajomości języka francuskiego bardzo ciężko się we Francji porozumieć. Ja znam język niemiecki, z racji mojej gry w lidze niemieckiej, jednak nie operują tym językiem we Francji, na szczęście pojechała ze mną moja małżonka, która zna perfekcyjnie francuski i ona była moim tłumaczem - dodał.
Staż znacznie poszerzył wiedzę Dreszera w zakresie szkoleniowym, choć sam trening szczególnie szkoleniowca Polonii nie zaskoczył. - Jest kilka ciekawych ćwiczeń, których być może także tutaj spróbujemy z chłopakami. Powiem szczerze, że wielkiej różnicy, jeśli chodzi o sam trening, nie ma - podzielił się obserwacjami z treningu.
Dodatkowo trener pochwalił swoich podopiecznych mówiąc, że wiele im nie brakuje, pod aspektem sportowym, do swoich francuskich kolegów. - Moi bramkarze nie odstawaliby od tych golkiperów, którzy są we Francji - powiedział. Jak to na trenera przystało, Dreszer od razu dostrzegł zawodnika z nieprzeciętnymi umiejętnościami. - Przyznam, że w Saint-Etienne jest jeden bardzo ciekawy bramkarz, 22-letni Senegalczyk Pape Coulibaly, świetnie zbudowany, ma doskonałe warunki fizyczne, ale jeszcze trochę pracy przed nim - dodał.
Jeśli chodzi o infrastrukturę i ogólną organizację to na tle francuskiego Saint-Etienne Polonia wraz z innymi polskimi klubami wypada dość blado. - Piłkarze ASSE w ogóle nie trenują na stadionie, na którym rozgrywają swoje mecze. Mają osobny obiekt złożony z kilku boisk trawiastych oraz z nawierzchnią sztuczną. Pierwszy zespół ma swój budynek, w którym się regularnie spotyka. Wspólnie jedzą śniadania i tak dalej - zauważa szkoleniowiec.
We Francji duży nacisk kładzie się również na młodzieżowe kadry oraz zespół rezerwowy. - Osobny budynek ma także drugi zespół i grupy młodzieżowe, U-17 czy U-19. Wszystkie drużyny od juniorskich po pierwszą mają dokładnie te same stroje, od getrów przez spodenki po koszulki i bluzy. Oczywiście wszystko to w barwach klubowych. Naprawdę wysoki poziom - zachwyca się.
Trener wyraźnie zaznacza, że sam we Francji nie dałby sobie rady. Głównie ze względu na barierę językową. - Niestety bez znajomości języka francuskiego bardzo ciężko się we Francji porozumieć. Ja znam język niemiecki, z racji mojej gry w lidze niemieckiej, jednak nie operują tym językiem we Francji, na szczęście pojechała ze mną moja małżonka, która zna perfekcyjnie francuski i ona była moim tłumaczem - dodał.
Staż znacznie poszerzył wiedzę Dreszera w zakresie szkoleniowym, choć sam trening szczególnie szkoleniowca Polonii nie zaskoczył. - Jest kilka ciekawych ćwiczeń, których być może także tutaj spróbujemy z chłopakami. Powiem szczerze, że wielkiej różnicy, jeśli chodzi o sam trening, nie ma - podzielił się obserwacjami z treningu.
Dodatkowo trener pochwalił swoich podopiecznych mówiąc, że wiele im nie brakuje, pod aspektem sportowym, do swoich francuskich kolegów. - Moi bramkarze nie odstawaliby od tych golkiperów, którzy są we Francji - powiedział. Jak to na trenera przystało, Dreszer od razu dostrzegł zawodnika z nieprzeciętnymi umiejętnościami. - Przyznam, że w Saint-Etienne jest jeden bardzo ciekawy bramkarz, 22-letni Senegalczyk Pape Coulibaly, świetnie zbudowany, ma doskonałe warunki fizyczne, ale jeszcze trochę pracy przed nim - dodał.
Jeśli chodzi o infrastrukturę i ogólną organizację to na tle francuskiego Saint-Etienne Polonia wraz z innymi polskimi klubami wypada dość blado. - Piłkarze ASSE w ogóle nie trenują na stadionie, na którym rozgrywają swoje mecze. Mają osobny obiekt złożony z kilku boisk trawiastych oraz z nawierzchnią sztuczną. Pierwszy zespół ma swój budynek, w którym się regularnie spotyka. Wspólnie jedzą śniadania i tak dalej - zauważa szkoleniowiec.
We Francji duży nacisk kładzie się również na młodzieżowe kadry oraz zespół rezerwowy. - Osobny budynek ma także drugi zespół i grupy młodzieżowe, U-17 czy U-19. Wszystkie drużyny od juniorskich po pierwszą mają dokładnie te same stroje, od getrów przez spodenki po koszulki i bluzy. Oczywiście wszystko to w barwach klubowych. Naprawdę wysoki poziom - zachwyca się.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów