Dostał czerwoną kartkę... siedząc na ławce rezerwowych

14.05.2009
Marcin Rogowski z Odry Opole nie wytrzymał, oglądając z boku poczynania Pawła Pskita. Skomentował głośno jego pracę w środowym meczu z Flotą. Arbiter z Łodzi zrewanżował się drugą żółtą kartką.
Mecz w Świnoujściu rozpoczął w wyjściowym składzie Odry. Rogowski zszedł z boiska w 69 minucie, a wcześniej został ukarany żółtą kartką. Kiedy spotkanie chyliło się do końca, a rywale prowadzili dwiema bramkami, przy ławce opolan sfaulowany został Artur Monasterski. Sędzia gwizdnął. - Ale nie było kartki, a żółta była koniecznym minimum! - mówi "Rogi". - Przyznaję, że poniosły mnie emocje. Niemniej to co wyprawiał arbiter przechodziło ludzkie pojęcie. I żeby była jasność. Mylił się w obie strony. Naprawdę chyba już nie ma kto sędziować - dodaje.

Zawodnik Odry pociesza się, że nie będzie musiał pauzować w następnej kolejce. Zagra zatem przeciw Dolcanowi. Patrząc jednak w tabelę, można sobie zadać pytanie, czy ekipa z Oleskiej ma jeszcze jakieś szanse na utrzymanie. - Matematyczne są. Dajemy z siebie wszystko. Brakuje jednak szczęścia oraz doświadczenia. Jeśli Trybunał Arbitrażowy przy PKOl nie zwróci nam zabranych punktów, to o osiągnięcie celu będzie jednak bardzo trudno. Nie wszystko przecież zależy już od nas - wskazuje Rogowski.

Innym zmartwieniem trenera Piotra Rzepki są kontuzje. Jakub Bella wytrzymał w Świnoujściu jedynie 45 minut z bolącą już wcześniej ręką. Paweł Odrzywolski naciągnął mięsień dwugłowy.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również