Dostał czerwoną kartkę, a myślał, że schodzi z boiska z powodu urazu!

10.08.2009
Tomasz Zieliński, zawodnik MKS-u Kluczbork, wyleciał z murawy w meczu z Podbeskidziem po czerwonej kartce, która była konsekwencją... jednego kartonika koloru żółtego!
Wybiła 70. minuta spotkania Podbeskidzia z MKS-em, kiedy Tomasz Zieliński, pomocnik gości, zasłużył sobie na napomnienie. I rzeczywiście, już chwilę potem sędzia Łukasz Śmietanka pokazywał zawodnikowi żółty kartonik. To, dlaczego po chwili sięgnął po kartkę koloru czerwonego, pozostaje już tylko tajemnicą arbitra z Radomia.

Jak zdarzenie widział sam zainteresowany? - Faulując rywala, doznałem urazu i nie mogłem kontynuować gry. Zasygnalizowałem więc zmianę. Nie zauważyłem, jak pan Śmietanka sięga po "czerwień". Byłem przekonany, że schodzę z boiska na własne życzenie! - tłumaczy Zieliński. A tymczasem bielscy kibice już wiwatowali na możliwość gry w przewadze.

- Wiedziałem, że do tej pory Tomek nie miał na swoim koncie kartki. Pomyślałem zatem, że może w momencie, gdy rozjemca do niego podbiegł, coś odpyskował i i tym samym momentalnie zapracował na drugie "żółtko" - zaznacza Grzegorz Kowalski, trener Kluczborka.

Wtedy Śmietanka uświadomił sobie swój błąd. - Ale wcześniej nieźle się zakręcił - śmieje się Zieliński, który na boisko wrócił tylko po to, by ustąpić miejsca Tomaszowi Cieślakowi.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również