Domagał się od Ruchu pieniędzy, a teraz podpisał z nim kontrakt
24.06.2010
O byłego już kapitana wodzisławskiej drużyny mocno zabiegali działacze Piasta Gliwice i GKS-u Katowice. Jednak po raz kolejny sprawdziło się stare porzekadło: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. - Najpóźniej otrzymałem ofertę z Chorzowa, ale najszybciej ją rozważyłem. Faktycznie "romansowałem" z przedstawicielami I ligi, ale zdecydowałem się na grę w ekstraklasie, bo chcę grać jeszcze na wysokim poziomie. Zresztą propozycja Ruchu okazała się ciekawa - podkreśla piłkarz, który na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej rozegrał 328 meczów, strzelając 10 bramek.
Media spekulowały również, że jego osobą interesuje się Górnik Zabrze. - Nie było rozmów z tym klubem - ucina "Malina", który zdecydował się na powrót do Chorzowa, w którym grał kiedyś przed dwa lata. Był to trudny okres dla Ruchu. Sezon zakończony spadkiem do ekstraklasy, a następnie walka o utrzymanie na jej zapleczu. Malinowski z powodu zaległości płacowych chciał wtedy rozwiązać kontrakt. Potem domagał się zaległych pieniędzy. - Podejrzewam, że pewne grono fanów będzie na mnie spoglądać w mniej przychylny sposób. Kiedyś mówiło się o zaległościach finansowych Ruchu wobec mnie. Ale rozwiązałem ten problem w miarę szybko - zaznacza Malinowski, który szybko doszedł do porozumienia z nowymi władzami, w tym z Mariuszem Klimkiem.
Nowy gracz Ruchu w zamyśle został ściągnięty na pozycję Grzegorza Barana. Jego doświadczenie przyda się w Lidze Europejskiej. - Miałem już przyjemność zagrać w europejskich pucharach kilkanaście lat temu, gdy po świetnym sezonie zajęliśmy z Odrą trzecie miejsce. Rozegrałem dwa spotkania w eliminacjach do ówczesnych rozgrywek Pucharu UEFA - wspomina. Teraz jest doskonała okazja, aby ten bilans powiększyć. Już 1 lipca "Niebiescy" spotkają się rywalem z Kazachstanu, Szachtiorem Karaganda. - Będzie to kolejne ciekawe doświadczenie w mojej karierze. Fajnie byłoby zajść jak najdalej - dodaje.
Media spekulowały również, że jego osobą interesuje się Górnik Zabrze. - Nie było rozmów z tym klubem - ucina "Malina", który zdecydował się na powrót do Chorzowa, w którym grał kiedyś przed dwa lata. Był to trudny okres dla Ruchu. Sezon zakończony spadkiem do ekstraklasy, a następnie walka o utrzymanie na jej zapleczu. Malinowski z powodu zaległości płacowych chciał wtedy rozwiązać kontrakt. Potem domagał się zaległych pieniędzy. - Podejrzewam, że pewne grono fanów będzie na mnie spoglądać w mniej przychylny sposób. Kiedyś mówiło się o zaległościach finansowych Ruchu wobec mnie. Ale rozwiązałem ten problem w miarę szybko - zaznacza Malinowski, który szybko doszedł do porozumienia z nowymi władzami, w tym z Mariuszem Klimkiem.
Nowy gracz Ruchu w zamyśle został ściągnięty na pozycję Grzegorza Barana. Jego doświadczenie przyda się w Lidze Europejskiej. - Miałem już przyjemność zagrać w europejskich pucharach kilkanaście lat temu, gdy po świetnym sezonie zajęliśmy z Odrą trzecie miejsce. Rozegrałem dwa spotkania w eliminacjach do ówczesnych rozgrywek Pucharu UEFA - wspomina. Teraz jest doskonała okazja, aby ten bilans powiększyć. Już 1 lipca "Niebiescy" spotkają się rywalem z Kazachstanu, Szachtiorem Karaganda. - Będzie to kolejne ciekawe doświadczenie w mojej karierze. Fajnie byłoby zajść jak najdalej - dodaje.
Polecane
Ekstraklasa