"Dobrze by było, gdyby śląska drużyna zdobyła w końcu mistrzostwo"
06.05.2012
Jakie daje pan szanse na mistrzostwo Ruchowi? Teoretycznie jest blisko, ale...
- Duże, na pewno duże. Ruch jest w świetnej sytuacji, ale musi czekać na wynik spotkania w Krakowie. Chorzowianie muszą jednak myśleć przede wszystkim o sobie i wygrać z Lechią Gdańsk. Nie będzie to łatwe spotkanie, bo wiemy, że kibice Śląska i Lechii są w komitywie i drużyna z Pomorza na pewno będzie zmotywowana. Dlatego niech "Niebiescy" najpierw wygrają, a potem dopiero patrzą, co będzie na innych stadionach. Na pewno ta końcówka jest frapująca i żaden z nas nie powie, kto zostanie mistrzem. Ruch jest w kapitalnym położeniu, bo przy dobrym układzie może zdobyć mistrzostwo Polski. A to wielka sprawa.
Kibice mogą też mieć spory wpływ na to, co będzie się działo w Krakowie. Część fanów Wisły chce, by ich drużyna odpuściła spotkanie Śląskowi...
- Ja, znając Michała Probierza, myślę, że Wisła będzie się starała grać o pełną pulę. Jestem wręcz o tym przekonany. Ale dopiero boisko pokaże, jak będą wyglądały te mecze. Śląsk gra na wyjeździe i to w Krakowie, a to nie jest łatwy teren. Ruch ma dobrą wyjściową sytuację o tyle, że wystąpi na Cichej. Trudno być wróżką i przewidzieć, jak to się skończy. Ale dobrze by było, gdyby śląska drużyna zdobyła wreszcie mistrza Polski...

sps24.pl
To byłaby chyba wielka sensacja?
- Co by nie powiedzieć, grali bardzo równo przez cały sezon, doszli do finału Pucharu Polski. Drużyna zrobiła duży postęp. A to jest przede wszystkim kolektyw. Tam nie ma aż takich zawodników specjalnie się wyróżniających. Oczywiście, Arkadiusz Piech strzela bramki, Marek Zieńczuk czy Maciej Jankowski mieli bardzo dobre mecze, ktoś inny się tam pokazał, ale przede wszystkim to jest kolektyw. Począwszy od Peskovicia, skończywszy na napastnikach tworzą razem bardzo dobrą drużynę. To jest ich sezon.
Przed sezonem jednak Ruchu w ogóle nie wymieniało się w gronie kandydatów do mistrzostwa...
- No tak, ale po rundzie jesiennej mieli tak wysoką pozycję, że zaczęto już mówić, że może powalczyć o tytuł. Był taki moment, po porażce z Legią w Warszawie, kiedy wydawało się, że wszystko jest już pozamiatane. Ale jak życie piłkarskie pokazuje, gra się do końca. Będzie decydował ostatni mecz i to jest właśnie ta dramaturgia i piękno piłki. "Niebiescy" są przed wielką szansą, ale czy ją wykorzystają, nie tylko od nich zależy.
Jutro w Bielsku-Białej, gdzie rozmawiamy, zagrają dwie pana byłe drużyny - Podbeskidzie i Polonia Warszawa. Na ten mecz też zwróci pan jakąś uwagę czy będzie ona skierowana tylko na to, co się będzie działo w Chorzowie i Krakowie?
- Ten mecz jest już o pietruszkę, dodatkowy prestiż, czy pójście z satysfakcją na wakację. Polonia przegrała u siebie ostatnio bardzo wysoko, 0-4, Podbeskidzie też ma złą passę, więc będzie chciało zakończyć ten sezon jakimś dobrym akcentem dla kibiców. Ale oczy wszystkich będą skierowane na pewno na Chorzów i na Kraków.
Rozmawiał Michał Trela.
- Duże, na pewno duże. Ruch jest w świetnej sytuacji, ale musi czekać na wynik spotkania w Krakowie. Chorzowianie muszą jednak myśleć przede wszystkim o sobie i wygrać z Lechią Gdańsk. Nie będzie to łatwe spotkanie, bo wiemy, że kibice Śląska i Lechii są w komitywie i drużyna z Pomorza na pewno będzie zmotywowana. Dlatego niech "Niebiescy" najpierw wygrają, a potem dopiero patrzą, co będzie na innych stadionach. Na pewno ta końcówka jest frapująca i żaden z nas nie powie, kto zostanie mistrzem. Ruch jest w kapitalnym położeniu, bo przy dobrym układzie może zdobyć mistrzostwo Polski. A to wielka sprawa.
Kibice mogą też mieć spory wpływ na to, co będzie się działo w Krakowie. Część fanów Wisły chce, by ich drużyna odpuściła spotkanie Śląskowi...
- Ja, znając Michała Probierza, myślę, że Wisła będzie się starała grać o pełną pulę. Jestem wręcz o tym przekonany. Ale dopiero boisko pokaże, jak będą wyglądały te mecze. Śląsk gra na wyjeździe i to w Krakowie, a to nie jest łatwy teren. Ruch ma dobrą wyjściową sytuację o tyle, że wystąpi na Cichej. Trudno być wróżką i przewidzieć, jak to się skończy. Ale dobrze by było, gdyby śląska drużyna zdobyła wreszcie mistrza Polski...

sps24.pl
To byłaby chyba wielka sensacja?
- Co by nie powiedzieć, grali bardzo równo przez cały sezon, doszli do finału Pucharu Polski. Drużyna zrobiła duży postęp. A to jest przede wszystkim kolektyw. Tam nie ma aż takich zawodników specjalnie się wyróżniających. Oczywiście, Arkadiusz Piech strzela bramki, Marek Zieńczuk czy Maciej Jankowski mieli bardzo dobre mecze, ktoś inny się tam pokazał, ale przede wszystkim to jest kolektyw. Począwszy od Peskovicia, skończywszy na napastnikach tworzą razem bardzo dobrą drużynę. To jest ich sezon.
Przed sezonem jednak Ruchu w ogóle nie wymieniało się w gronie kandydatów do mistrzostwa...
- No tak, ale po rundzie jesiennej mieli tak wysoką pozycję, że zaczęto już mówić, że może powalczyć o tytuł. Był taki moment, po porażce z Legią w Warszawie, kiedy wydawało się, że wszystko jest już pozamiatane. Ale jak życie piłkarskie pokazuje, gra się do końca. Będzie decydował ostatni mecz i to jest właśnie ta dramaturgia i piękno piłki. "Niebiescy" są przed wielką szansą, ale czy ją wykorzystają, nie tylko od nich zależy.
Jutro w Bielsku-Białej, gdzie rozmawiamy, zagrają dwie pana byłe drużyny - Podbeskidzie i Polonia Warszawa. Na ten mecz też zwróci pan jakąś uwagę czy będzie ona skierowana tylko na to, co się będzie działo w Chorzowie i Krakowie?
- Ten mecz jest już o pietruszkę, dodatkowy prestiż, czy pójście z satysfakcją na wakację. Polonia przegrała u siebie ostatnio bardzo wysoko, 0-4, Podbeskidzie też ma złą passę, więc będzie chciało zakończyć ten sezon jakimś dobrym akcentem dla kibiców. Ale oczy wszystkich będą skierowane na pewno na Chorzów i na Kraków.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane
Ekstraklasa