Dobra robota! Śląsk będzie miał swój klub w elicie
20.05.2017
Można stworzyć niezłe widowisko grając o utrzymanie w lidze. W sobotni wieczór udowodnili to gracze Piasta Gliwice i Górnika Łęczna. Ci drudzy wyjadą z Okrzei w kiepskich humorach, gospodarze mogą za to czuć się już niemal pewni utrzymania.
Prawdziwym wygranym ligowej "dogrywki" staje się Denis Gojko. Wydawałoby się, że gra o utrzymanie to nie jest dobry moment na wprowadzanie do zespołu żółtodzioba, trener Dariusz Wdowczyk postanowił jednak zaryzykować. I dobrze!
Gojko już we wtorek, gdy wchodził na boisko jako rezerwowy mocno rozruszał ataki gliwiczan, co przełożyło się na wygraną przy Cichej. Wtedy statystycy uznali, że gol w któym "maczał palce" 19-latek był trafieniem samobójczym Pawła Oleksego. Trafienie z meczu z Łęczną jest więc premierową bramką dla utalentowanego napastnika. Po mocnym początku świetnie w okolicach pola karnego rywala zachował się Łukasz Sekulski, oddał piłkę młodszemu koledze a ten z zimną krwią pokonał Wojciecha Małeckiego. Piast doskonale ustawił sobie to spotkanie, bo jeszcze przed upływem kwadransa prowadzili 2:0. Tym razem idealną centrę Gerarda Badii wykorzystał Aleksandar Sedlar.
Różne rzeczy można mówić o drużynach Franciszka Smudy, ale z reguły cechują się one mocnym charakterem. Podobnie jest z Górnikiem - łęcznianie nie zamierzali zwiesić głów tylko ruszyli do odrabiania strat i już po 3 minutach mieli na koncie pierwszego gola. Po rzucie rożnym w "szesnastce" gospodarzy najsprytniejszy okazał się Adam Dźwigała i przyjezdni wrócili do gry. A ten gol tylko nakręcił kolejne natarcia łęcznian. Podczas gdy gospodarze zapomnieli o kapitalnym początku, goście raz za razem śpieszyli z kolejnymi natarciami na bramkę Jakuba Szmatuły. Swoje okazje mieli choćby Javi Hernandez i Bartosz Śpiączka, ale żaden z nich nie znalazł sposobu na golkipera gliwiczan.
Jeśli w przerwie publiczność zmarzła nieco od chłodnego wiatru, to po pięciu minutach piłkarze jednych i drugich ponownie rozgrzali swoich kibiców. Najpierw znakomitą akcję strzałem finalizował Grzegorz Bonin. Po chwili ruszyła kontra gospodarzy. Gerard Badia znalazł w polu karnym Macieja Jankowskiego, którego w ostatnim momencie zablokował Paweł Sasin.
Jedni i drudzy próbowali grać kombinacyjnie, co czasem kończyło się naprawdę znakomitymi akcjami a czasem... okazjami dla rywali. Tak było choćby wtedy, gdy Sasa Zivec omal nie opanował piłki bo błędzie Pawła Sasina we własnym polu karnym, czy chwilę później, gdy świetny w piątek Sedlar "skasował" groźną akcję po niecelnym podaniu jednego z kolegów. Przyznać też należy, że choć sama intensywność gry mogła się podobać, to czystych sytuacji było po przerwie jak na lekarstwo. W barwach Piasta przeciętnie prezentowali się zmiennicy - Michał Masłowski i Michal Papadopulos. Po drugiej stronie niecelnie strzelał Bonin, mniej aktywny stał się też Śpiączka. W kolejnych uderzeniach z dystansu których próbowali jedni i drudzy na zmianę brakowało to siły, to precyzji.
Dla gliwiczan to jednak zmartwienie marginalne. Dariusz Wdowczyk znakomicie przygotował swój zespół do gry o utrzymanie. Piast - do końca bardzo solidny i konsekwentny- dowiózł do ostatniego gwizdka zwycięstwo z Górnikiem, notując 3 wygraną w grupie spadkowej. 10 punktów w 5 meczach pozwala drużynie z Okrzei pomału snuć plany na kolejny sezon Lotto Ekstraklasy. Tego komfortu nie mają Górnicy z Łęcznej, którzy do samego końca będą bić się o ligowy byt.
Piast Gliwice - Górnik Łęczna 2:1 (2:1)
1:0 - Denis Gojko 9'
2:0 - Aleksandar Sedlar 14'
2:1 - Adam Dźwigała 19'
Piast: Szmatuła – Hebert, Mraz, Sedlar, Pietrowski – Badía, Gojko (67' Mokwa) – Zivec, Radosław Murawski (73' Masłowski), Jankowski – Sekulski (46' Papadopulos). Trener: Dariusz Wdowczyk.
Górnik: Małecki – Sasin, Dźwigała, Gérson, Leândro – Bonin, Hernandez, Atoche (76' Ubiparip), Drewniak – Grzelczak (62' Piesio), Śpiączka. Trener: Franciszek Smuda.
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Żółte kartki: Papadopulos, Badia (Piast), Grzelczak, Atoche (Górnik)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów