Dlaczego Ruch przesypia pierwsze połowy? "Szukamy przyczyn"
02.05.2013
"Niebiescy" mają problem. W pierwszych połowach meczów gra fatalnie. Gdyby ułożyć tabelę złożoną jedynie z pierwszych 45 minut gry, to Ruch byłby na ostatnim miejscu. - Szukamy przyczyn, dlaczego przesypiamy pierwsze połowy. Przed meczem mobilizujemy się, jesteśmy skoncentrowani, a na rozgrzewce jest super. Gdy jednak pojawiamy się na boisku, nagle coś sypie się w naszej grze i niewiele nam wychodzi. Ktoś się spóźni, ktoś straci piłkę, ktoś nie wróci. Dopiero stracona bramka odblokowuje nas i właściwie zaczynamy "wchodzić" w mecz - mówi Dyja.
- Wychodzimy w Zabrzu na najważniejsze spotkanie w sezonie i nie ma nas na boisku w pierwszej połowie. W drugiej jest o niebo lepiej, ale dlaczego tak się dzieje? Naturalnie w przyszłości zdarzały nam się takie sytuacje, jednakże te "serie" ograniczały się do jednego-dwóch meczów. Teraz jest inaczej. I trwa to za długo. To niepokojące - dodaje.
Czy przyczyna może tkwić w sferze mentalnej? - W takich diagnozach trzeba być ostrożnym. Rozmawiamy z zawodnikami, ale oni twierdzą, że nie jest to sprawa możliwości fizycznych. To potwierdzają ubiegłotygodniowe sprawdziany mocy, "rzutności", których wyniki oscylowały w granicach rekordów życiowych piłkarzy. Niektórzy nawet je pobijali. Czynności takiego stanu rzeczy może być wiele. Być może środowe testy coś nam podpowiedzą - kończy zaniepokojony Leszek Dyja.
- Wychodzimy w Zabrzu na najważniejsze spotkanie w sezonie i nie ma nas na boisku w pierwszej połowie. W drugiej jest o niebo lepiej, ale dlaczego tak się dzieje? Naturalnie w przyszłości zdarzały nam się takie sytuacje, jednakże te "serie" ograniczały się do jednego-dwóch meczów. Teraz jest inaczej. I trwa to za długo. To niepokojące - dodaje.
Czy przyczyna może tkwić w sferze mentalnej? - W takich diagnozach trzeba być ostrożnym. Rozmawiamy z zawodnikami, ale oni twierdzą, że nie jest to sprawa możliwości fizycznych. To potwierdzają ubiegłotygodniowe sprawdziany mocy, "rzutności", których wyniki oscylowały w granicach rekordów życiowych piłkarzy. Niektórzy nawet je pobijali. Czynności takiego stanu rzeczy może być wiele. Być może środowe testy coś nam podpowiedzą - kończy zaniepokojony Leszek Dyja.
Polecane
Ekstraklasa