Dietmar Brehmer przywiózł ciekawe spostrzeżenia z Austrii

14.10.2010
Jeśli trener wymienia na głos stolicę europejską, piłkarz musi kopnąć piłkę lewą nogą. Prawą, jeśli mowa o mieście spoza naszego kontynentu - oto ciekawa forma treningów w Innsbrucku.
Na stażu w Wacker Innsbruck przebywał przez kilka dni Dietmar Brehmer. Właśnie powyższe ćwiczenia wydały mu się najciekawsze. - W ramach zajęć mają blok nazywany „treningiem kinetycznym”. Jak mi wytłumaczono, ma on poprawić przepływ informacji z mózgu do mięśni. W klubie zatrudniony jest nawet specjalista od tych zajęć - tłumaczy drugi trener Polonii Bytom. Jak te ćwiczenia wyglądają w praktyce?

- Trener rzuca piłkę i podaje nazwę stolicy. Jeśli z naszego kontynentu - trzeba zagrać lewą nogą. Pozaeuropejskiej - prawą. Właśnie w celu poprawiania tych połączeń mózg-mięśnie. To wszystko są nowinki, jakie Austriacy czerpią z piłki niemieckiej. A Walter Kogler - trener Wackera - ma informacje "z pierwszej ręki". Jest przecież dobrym znajomym Joachima Loewa, selekcjonera niemieckiej reprezentacji - tłumaczy Brehmer. Przyznaje również, że naszą bazę treningową od tej austriackiej dzieli przepaść.

A jak wygląda zestawienie umiejętności piłkarskich? - Technicznie nie jesteśmy gorsi, a zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że ciut lepsi. Austriacy za to mają większy budżet, więc mogą sobie pozwolić na lepszą selekcję zawodników pod względem motorycznym. Akurat szybkość to taka cecha, której się na treningu nie wypracuje. Trzeba się z tym urodzić, a oni mają większe możliwości, by takich graczy wyłapać i zatrudnić - odpowiada "Didi" w rozmowie z Dziennikiem Sport.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również