Derby na remis. Gorąco pod szatnią GKS-u
26.09.2015
Chociaż mecz dla GieKSy zaczął się bardzo dobrze, bo już w 11 minucie Bartosz Iwan popisał się pięknym strzałem głową i było 1-0 dla gospodarzy, to bardzo szybko wróciły katowickie demony, czyli nieumiejętność krycia przy stałych fragmentach gry. Indolencje piłkarzy GieKSy wykorzystał Łukasz Kopczyk, który zdobył bramkę głową po dośrodkowaniu Wróbla z rzutu rożnego.
Przy Bukowej zapanowała konsternacja, jednak doping dla gospodarzy nie ustawał. W 38 minucie meczu gospodarze zdobyli drugiego gola. Oliver Praznovski – nowy nabytek GieKSy – wpisał się na listę strzelców po strzale głową.
Gospodarze schodzili na przerwę z podniesionymi głowami, bowiem prowadzili 2-1.
W drugiej połowie głowy katowickich piłkarzy pozostawały podniesione jedynie przez 10minut, ponieważ w 55 minucie gry Tomasz Wróbel przejął piłkę na środku boiska i pomknął z nią na bramkę GKS-u, nie dając szans Mateuszowi Kuchcie. W tym momencie trybuny nie wytrzymały. Pojawiły się okrzyki „hej zarząd gdzie jest ta GieKSa” oraz „zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska”. Można też było usłyszeć ironiczne „ole” kiedy piłkę rozgrywali goście.
Widać było, że jeśli GKS nie strzeli wyrównującej bramki, to po meczu kibice nie zostawią już na piłkarzach suchej nitki.
GieKSa bramki nie strzeliła, mecz zakończył się wynikiem 2-2, więc kibice postanowili podejść pod szatnię piłkarzy. Tam jednak bardzo szybko pojawił zarząd klubu w osobach Marcina Janickiego i Wojciecha Cygana. Prezes klubu uspokoił burzliwe nastroje kibiców, co doprowadziło do kilkunastominutowej dyskusji. Ciężko jednak było prowadzić dyskusję z grupą ponad 300 kibiców, dlatego też kibice umówili się z zarządem klubu na zamknięte spotkanie. Ma ono odbyć się w przyszłym tygodniu.
Przy Bukowej zapanowała konsternacja, jednak doping dla gospodarzy nie ustawał. W 38 minucie meczu gospodarze zdobyli drugiego gola. Oliver Praznovski – nowy nabytek GieKSy – wpisał się na listę strzelców po strzale głową.
Gospodarze schodzili na przerwę z podniesionymi głowami, bowiem prowadzili 2-1.
W drugiej połowie głowy katowickich piłkarzy pozostawały podniesione jedynie przez 10minut, ponieważ w 55 minucie gry Tomasz Wróbel przejął piłkę na środku boiska i pomknął z nią na bramkę GKS-u, nie dając szans Mateuszowi Kuchcie. W tym momencie trybuny nie wytrzymały. Pojawiły się okrzyki „hej zarząd gdzie jest ta GieKSa” oraz „zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska”. Można też było usłyszeć ironiczne „ole” kiedy piłkę rozgrywali goście.
Widać było, że jeśli GKS nie strzeli wyrównującej bramki, to po meczu kibice nie zostawią już na piłkarzach suchej nitki.
GieKSa bramki nie strzeliła, mecz zakończył się wynikiem 2-2, więc kibice postanowili podejść pod szatnię piłkarzy. Tam jednak bardzo szybko pojawił zarząd klubu w osobach Marcina Janickiego i Wojciecha Cygana. Prezes klubu uspokoił burzliwe nastroje kibiców, co doprowadziło do kilkunastominutowej dyskusji. Ciężko jednak było prowadzić dyskusję z grupą ponad 300 kibiców, dlatego też kibice umówili się z zarządem klubu na zamknięte spotkanie. Ma ono odbyć się w przyszłym tygodniu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku
04.05.2022
04.05.2022
Wielka bitwa o snajperską koronę