"Dawno już nie czułem takiej radości i przyjemności z gry"

18.03.2010
- Jesienią biegło się za gościem z przeciwnej drużyny i człowiek zastanawiał się, czy go dogoni - wspomina Marcin Dymkowski. Obrońca Odry podkreśla, że teraz jest przygotowany znacznie lepiej.
Wodzisławianie na starcie wiosny wygrali dwa mecze i raz zremisowali. W czym tkwi szkopuł tak fantastycznej przemiany w porównaniu z ubiegłą rundą, kiedy regularnie byli "bici" przez rywali? - W doskonałym przygotowaniu motorycznym i taktycznym. Po prostu jesteśmy teraz przygotowani do dynamicznej gry, a jesienią biegło się za gościem z przeciwnej drużyny i człowiek zastanawiał się, czy go dogoni. Teraz takich dylematów nie ma - tłumaczy Dymkowski.

Defensywa Odry nie straciła bramki, zaś on sam strzelił gola Piastowi. Nic dziwnego, że nabrał ostatnio pewności siebie. Ale... - Nie zmieniłem swojego charakteru, nie jestem zarozumiały. A że czuję się dowartościowany? To prawda. Dawno już nie czułem takiej radości i przyjemności z gry. To dzięki trenerom jestem teraz taki, jaki jestem - przekonuje i na łamach "Sportu" zahacza jeszcze o wątek finansowy. Twierdzi, że jedna nagroda za koniec sezonu była dobrym pomysłem działaczy.

- Ten system jest dla nas korzystny, ponieważ premia za utrzymanie jest wyższa niż suma wszystkich premii meczowych. Czyli w przypadku utrzymania zarobimy większą. Krótko mówiąc - to nam się opłaca - nie owija w bawełnę.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również