"Dawniej po takich błędach posądzanoby, że sprzedali mecz"
22.05.2013
Były obrońca "Niebieskich", nie zostawia na swoich następcach przy Cichej suchej nitki. - To prawdziwa masakra, co zademonstrowali w ostatnich meczach. Trenuję w tej chwili A-klasowy zespół Start Mszana. Moim chłopcom, którzy trenują dwa razy w tygodniu, mógłbym od biedy wybaczyć takie "babole", jakie ostatnio popełniają obrońcy Ruchu. Nie mogę jednak rozgrzeszyć piłkarzy grających w elicie polskiego futbolu. Nie chcąc narażać się na kolejne kardynalne błędy, nie powinni przyjmować piłki i próbować ją wyprowadzić. Wytłumaczyć im to można po chłopsku - wybij futbolówkę gdziekolwiek, na aut, na uwolnienie. Taka reguła "precyzyjne wybicie na oślep" - tłumaczy.
- Dawniej takie błędy, jakie teraz przytrafiają się obrońcom Ruchu, kończyłyby się posądzeniami o sprzedaż meczu. To nie żart lecz szczera prawda. W tej chwili współczuję trenerowi Jackowi Zielińskiemu, jest mi go autentycznie żal. Jakąkolwiek bowiem podejmie decyzję personalną, a ona "nie wypali", jego obwinią za niepowodzenie. Cała czwórka obrońców w meczu z Pogonią zagrała katastrofalnie. - podkreśla Marian Piechaczek. I sugeruje, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być przesunięcie do obrony Marcina Malinowskiego.
- Jestem pewien, że Ruch nie spadnie z ekstraklasy - rozpoczyna Jan Benigier, były napastnik chorzowian. - Mam jednak sporo zastrzeżeń do gry piłkarzy, a zwłaszcza postawy obrońców. Zresztą strata siedmiu goli w ostatnich dwóch meczach mówi sama za siebie. Nie chcę operować nazwiskami, ale wszyscy chyba się zgodzimy, że trzy bramki stracone w meczu z Pogonią mają na sumieniu stoperzy Ruchu. Oczywiście można było zaradzić nieszczęściu. Jeżeli widzimy, że nasi koledzy z obrony są słabo dysponowani, to trzymamy piłkę jak najdalej od własnej bramki, w środku pola, a najlepiej na połowie rywala. Tego cwaniactwa i mądrości mi brakowało - nie ukrywa.
Teraz Ruch czekają jednak bardzo trudne mecze. - Trener Jacek Zieliński przed arcyważnym meczem z Wisłą Kraków praktycznie nie ma żadnego pola manewru, bo kontuzjowani są Marcin Baszczyński i Maciej Sadlok. Co w tej sytuacji powinien zrobić? Chyba wzmocnić siłę ognia, by oddalić niebezpieczeństwo od bramki Ruchu. Może korzystać w większym wymiarze czasowym z Andrzeja Niedzielana, bo facet jest bardzo szybki. Jeżeli nie jest chory bądź kontuzjowany, to może przydać się drużynie. A jeżeli chce przemeblować obronę, to chyba musi rzucić monetą - kończy Benigier.
- Dawniej takie błędy, jakie teraz przytrafiają się obrońcom Ruchu, kończyłyby się posądzeniami o sprzedaż meczu. To nie żart lecz szczera prawda. W tej chwili współczuję trenerowi Jackowi Zielińskiemu, jest mi go autentycznie żal. Jakąkolwiek bowiem podejmie decyzję personalną, a ona "nie wypali", jego obwinią za niepowodzenie. Cała czwórka obrońców w meczu z Pogonią zagrała katastrofalnie. - podkreśla Marian Piechaczek. I sugeruje, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być przesunięcie do obrony Marcina Malinowskiego.
- Jestem pewien, że Ruch nie spadnie z ekstraklasy - rozpoczyna Jan Benigier, były napastnik chorzowian. - Mam jednak sporo zastrzeżeń do gry piłkarzy, a zwłaszcza postawy obrońców. Zresztą strata siedmiu goli w ostatnich dwóch meczach mówi sama za siebie. Nie chcę operować nazwiskami, ale wszyscy chyba się zgodzimy, że trzy bramki stracone w meczu z Pogonią mają na sumieniu stoperzy Ruchu. Oczywiście można było zaradzić nieszczęściu. Jeżeli widzimy, że nasi koledzy z obrony są słabo dysponowani, to trzymamy piłkę jak najdalej od własnej bramki, w środku pola, a najlepiej na połowie rywala. Tego cwaniactwa i mądrości mi brakowało - nie ukrywa.
Teraz Ruch czekają jednak bardzo trudne mecze. - Trener Jacek Zieliński przed arcyważnym meczem z Wisłą Kraków praktycznie nie ma żadnego pola manewru, bo kontuzjowani są Marcin Baszczyński i Maciej Sadlok. Co w tej sytuacji powinien zrobić? Chyba wzmocnić siłę ognia, by oddalić niebezpieczeństwo od bramki Ruchu. Może korzystać w większym wymiarze czasowym z Andrzeja Niedzielana, bo facet jest bardzo szybki. Jeżeli nie jest chory bądź kontuzjowany, to może przydać się drużynie. A jeżeli chce przemeblować obronę, to chyba musi rzucić monetą - kończy Benigier.
Polecane
Ekstraklasa