Dariusz Trela: Staram się utrzymać na tej karuzeli, na którą sam wsiadłem
W mediach - szczególnie przed tym najbliższym spotkaniem - podkreśla się, że jesteś wychowankiem Wisły. Ale to stwierdzenie chyba nieco mija się z prawdą?
- Ja zawsze powtarzałem, że pierwsze kroki w piłce stawiałem w Skawince Skawinie. Ale fakt, pod koniec podstawówki trafiłem do Wisły. Tam grałem od trampkarzy i chyba się tak utrwaliło, że zaczynałem w Wiśle. Jednak ja staram się powtarzać, że jestem wychowankiem Skawinki, aby w mediach można było usłyszeć o tym klubie nieco więcej.
W Wiśle spędziłeś swoje młode lata. Nie poznali się tam na tobie?
- Nie wiem czy się poznali, czy nie... Na pewno był to bardzo fajny okres w moim życiu, do dziś zostało mi z tamtych czasów wiele znajomości i przyjaźni. Gdzieś musiałem stawiać swoje pierwsze kroki i była to akurat Wisła. Cieszę się, że trafiło na klub o uznanej marce. Było mi dane tam grać i trenować od małego. W jakimś sensie to był dla mnie zaszczyt.
Skoro byłeś w Wiśle od wieku trampkarza, to pewnie opiekowało się tobą kilku szkoleniowców?
- Odkąd trafiłem do Wisły, to trenerów było kilkunastu. Mogę wymienić nazwiska...
Nie, to bez sensu.
- W każdym razie było ich wielu.
I żaden się na tobie nie poznał? Może w Wiśle mają problem z oceną potencjału bramkarza. Ostatnio krakowianie pozwolili odejść Filipowi Kurto, który teraz gra w Eredivisie...
- Myślę, że moja sytuacja jest podobna do tej Filipa. Chciałem iść na wypożyczenie, trenerzy mi to doradzali i poszedłem. Później opuściłem Wisłę. Natomiast Kurto został w klubie i miał nadzieję na przebicie się do pierwszego składu i grę. Nie wiem czy nie udało mu się wygrać rywalizacji, czy była to kwestia innych spraw... ale nie udało mu się i również odszedł.
To zastanawiające, że w Krakowie nie dano szansy młodym zawodnikom, tym bardziej w sytuacji, gdy Wisła po prostu miała problemy z obsadą bramki.
- To fakt, były rotacje w bramce. Z tego co widziałem i pamiętam- wielu zawodników testowali. Często z tych sprawdzianów nic nie wynikało, ale mieli także i bardzo dobrych etatowych bramkarzy. Przypominam na przykład Emiliana Dolhę lub Mariusza Pawełka... Teraz jest Sergei Pareiko.
Bardzo dobrych? Przecież Dolha czy Pawełek nie mieli w Polsce wielkiej marki. Z "klopsów" tego drugiego kibice do tej pory się śmieją...
- Więc spójrzmy na jego statystyki. Ilość meczów, które rozegrał w ekstraklasie. Gdyby pewnego poziomu nie prezentował, gdyby jego postawa nie była dobra, to nie zagrałby w tylu spotkaniach. Ja patrzę przede wszystkim pod tym kątem.
Na mecz z Wisłą jednak się szczególnie nie "napalałeś"? Nie uważałeś, że masz w Krakowie coś do udowodnienia?
- Chodziło raczej o kwestie sentymentalne. Spędziłem w Wiśle sporo czasu, teraz jest to inny klub. Wiele się zmieniło, jeśli chodzi o kwestie kadrowe, sportowe czy organizacyjne. Ja pamiętam inne czasy. Chodziło mi raczej o przyjemność gry na stadionie, gdzie jest ponad 30 tysięcy krzesełek i gdzie pokazałbym się przed swoimi znajomymi z Krakowa.
A co pamiętasz z tamtych czasów, które spędziłeś w Wiśle? Jakieś wspomnienia z szatni?
- Tych ciekawych wspomnień jest wiele...
Rozmowę przerywa Marcin Brosz, który ze śmiechem rzuca "po co redaktor z nim rozmawia? przecież Darek teraz będzie grał już tylko w Młodej Ekstraklasie!". Dariusz Trela szeroko się uśmiecha i kontynuuje:
- ... pamiętam wielkie nazwiska z szatni, które wiodły prym w reprezentacji Polski, czy kadrach narodowych innych państw. To świetne uczucie przebywać wśród takich piłkarzy.
Tym bardziej, że pewnie dorastałeś w otoczeniu, które kibicowało Wiśle. Jak to było z tymi sympatiami w twojej wsi? Wisła czy Cracovia?
- U mnie na wsi wszyscy kibicują Wiśle, to prawda. Czasami jeździłem na mecze "Białej Gwiazdy". Były to jednak głównie pojedynki ze znaczącymi rywalami w lidze... albo w europejskich pucharach. To były takie czasy, że ciężko mi było później wrócić do domu i musiałem się tłuc z Krakowa autobusem, a to nie było na rękę ani mnie, ani moim rodzicom.

To który mecz pamiętasz najbardziej?
- Spotkanie z Realem Madryt. Udało mi się wtedy podawać piłki! To był dobry mecz, fajne wspomnienie... Pamiętam, że wówczas to było dla mnie wielkie przeżycie.
W Wiśle Radosław Majdan, a kto wtedy stał pomiędzy słupkami Realu?
- Ten sam, co stoi między nimi do dziś (śmiech)!
Idole, idole... wiesz, że dawni znakomici piłkarze cię chwalą? Ostatnio słyszałem na twój temat pozytywną opinię Andrzeja Iwana, a w ostatnich dniach kilka ciepłych słów poświęcił ci również Radosław Gilewicz.
- To miłe. Bardzo cieszą mnie opinie piłkarzy, którzy grali na bardzo wysokim poziomie, nie tylko w piłce klubowej, ale i reprezentacyjnej... Jednak jestem obecnie na takim etapie, że nie mam "ciśnienia" na pokazywanie i udowadnianie komuś swoich ponadprzeciętnych umiejętności. Moim założeniem jest przede wszystkim regularna gra i dobra, stabilna forma. A te opinie? Dają mi pozytywnego kopa i motywują do dalszej pracy. Staram się trzymać na tej karuzeli, na którą sam wsiadłem.
A ostatnio wysiadłeś z niej sam, czy przy "pomocy" kolegów? Nie brakuje opinii, że twoja czerwona kartka w meczu z Jagiellonią to wina - przede wszystkim - twoich partnerów z linii obrony. Oni się zagapili, ty starałeś się naprawić ich błąd i musiałeś zaryzykować. Interwencja nie była udana i wyleciałeś z boiska. Co ty na to?
- Analiza pokazała, że musiałem tak postąpić. Szkoda, że ułamek sekundy i nieco spóźnienia w sytuacji stykowej zaowocował czerwoną kartką...
Więc może kartka to twoja wina? Nie zabrakło komunikacji z obrońcami? Pytam o to, czy nie krzyknąłeś "uważaj na plecy" lub coś w tym stylu...
- Czy zabrakło, czy nie... to już teraz jest mniej ważne. Nie chcę tego roztrząsać. Po prostu się zdarzyło i mamy nauczkę, a ja muszę odcierpieć absencję po kartce, którą otrzymałem. Nie wracamy już do tego "czerwa". Wszyscy żyjemy meczem z Wisłą. Po tym spotkaniu ponownie będę do dyspozycji trenera i będę czekał na jego decyzję odnośnie swojej osoby.
Czyli mecz z Wisłą oglądasz z trybun przy Reymonta?
- Oczywiście, będę wspierał chłopaków. Bileciki już są załatwione. Spotkanie obejrzę ze swoim tatą.
Rozmawiał Maciej Smolewski
Wisła Kraków - Piast Gliwice
niedziela, 17:15
Sędzia Paweł Raczkowski (Warszawa)