Dariusz Smagorowicz: Są tacy piłkarze, którzy chcą do nas wrócić

16.12.2011
- Zapowiadałem rok temu, że to będzie dobry rok. I tak się stało. Efekt końcowy, a więc miejsce w ekstraklasie, jest bardzo pozytywny - mówi właściciel pakietu większości akcji Ruchu Chorzów.

Podsumowując kończący się rok, co pan uzna za największe pozytywy ostatnich 12 miesięcy?
- Cieszy mnie nie tylko wynik sportowy, ale również to, że czymś regularnym stało się, iż w Chorzowie pojawiają się ciekawi zawodnicy. I ci, którzy odzyskują w Ruchu dawny blask. Nie można już mówić o przypadku, bo to nie są jednorazowe sytuacje, lecz powtarzalny proces. Ostatnie sezony pokazują, że po prostu mamy pomysł.

Ruch jest wysoko, choć ma jeden z najniższych budżetów w lidze. Jak to wytłumaczyć?
- Przy Cichej jest pozytywny klimat. To zawsze było dobre miejsce dla piłki nożnej. A ja mam teorię, że są dobre miejsca na świecie, gdzie ludziom chce się żyć, rośliny kwitną. Są i inne, gorsze, gdzie one usychają. Przy Cichej bije takie piłkarskie źródło, dzięki czemu Ruch cały czas wnosi coś do polskiej piłki.

Piłkarze, którzy odchodzą z Chorzowa, rzadko robią krok do przodu. Śledzi pan ich losy?
- Utrzymuję z nimi kontakt! Rozmawiam, pytam, co u nich słychać, w jakiej są formie. Na bieżąco śledzę ich losy. Są wśród nich tacy, którzy chcą do nas wrócić.

Nazwiska?
- Nie zdradzamy ich przed sfinalizowaniem ewentualnych rozmów.


Inwestując pierwsze pieniądze w Ruch, nie krył pan, że... nie zna się na piłce. Jak wygląda zasób pana wiedzy w tym momencie?
-
Oj, nie wiem, czy zaliczyłbym sprawdzian z wiedzy o piłce nożnej, bo jej się człowiek uczy przez całe życie. Komuś może się wydawać, że to banalnie proste – 22 facetów biega za jedną piłką. Że to nudy. A jest zupełnie inaczej! Piłka nożna jest dynamiczna, skomplikowana... Nie ma sytuacji, które się powielają. I nie mówię wyłącznie o sytuacjach boiskowych. Ja wiem, że wciąż jestem na początku drogi...

Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale właściwie wiadomo już, że z Ruchem rozstał się Rafał Grodzicki. Kibice Ruchu mają powody do obaw przed zimowym oknem transferowym?
- Każdy piłkarz, który odchodzi z drużyny, to problem dla trenera, bo trzeba znaleźć kogoś, kogo do tej koncepcji będzie trzeba wkomponować. Pragnę jednak uspokoić, Waldemar Fornalik jest na tyle doświadczonym i przewidującym szkoleniowcem, że jestem przekonany o tym, że jest na ten wariant przygotowany i ma już gotowe rozwiązanie tego problemu.

Wszystkich
ciekawi, czy Ruch sprzeda zimą takich graczy jak Jankowski i Piech. A więc?
- Przeczytałem niedawno, że Lech zaciąga kredyt pod przyszłą sprzedaż Artjoma Rudneva, bo zamierza w tym sezonie osiągnąć jak najlepszy wynik sportowy i finansowy. My też odkryliśmy swego czasu, że tak należy postępować. Dlatego chcemy zatrzymać najlepszych piłkarzy, aby osiągać zamierzony efekt sportowy.
 
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również