Dariusz Kozielski: Odra wpadnie teraz w długi? Nie ma takiej obawy

17.05.2010
- Jeśli będzie nas stać na utrzymanie na zapleczu ekstraklasy obecnej kadry, to wcale nie jest powiedziane, że większość tych chłopców odejdzie - zapewnił członek zarządu Odry Wodzisław.
Byli na wiosnę tacy, którzy Odrę Wodzisław nazywali "drużyną Kozielskiego". I sporo było w tym racji, bo to przecież on namówił do przyjścia na Bogumińską takich piłkarzy jak Arkadiusz Onyszko, Mauro Cantoro czy Brasilia. Skończyło się jednak wielkim rozczarowaniem. A dla samego Kozielskiego osobistą porażką? - Poniósłbym ją, gdybym zagrał z panem jeden na jednego, a pan by ze mną wygrał - żartował członek zarządu nowego I-ligowca.

W sobotę był zresztą - jak na dramatyczne okoliczności - zaskakująco wesoły. - A co, mam płakać? Życie toczy się dalej - stwierdził i zaczął już rozmyślenia na temat tego, co stanie się z klubem w lecie. - Jeśli będzie nas stać na utrzymanie na zapleczu ekstraklasy obecnej kadry, to wcale nie jest powiedziane, że większość tych chłopców odejdzie - zauważył. Odniósł się także do doniesień o ewentualnych kłopotach finansowych, jakie miałyby targać Odrą po spadku. Zdaniem Kozielskiego, takich problemów nie będzie.

- Zawodnicy, którzy przyszli zimą, grali za takie same pieniądze jak ci, którzy byli tu na jesieni. Co więcej, premia za utrzymanie w lidze zostaje w klubie. Chociaż - z drugiej strony - nie można zapominać o tym, że stracimy wpływy z Canal +, a to była bardzo duża część naszego 10-milionowego budżetu - przyznaał członek zarządu wodzisławian.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również