Dariusz Jarecki w rankingu trenera przeskoczył Marcina Radzewicza

20.09.2010
Dostał szansę gry od pierwszej minuty i jej nie zmarnował. Strzelił gola na wagę zwycięstwa. - Darek Jarecki ma na dziś przewagę nad Marcinem Radzewiczem - przyznaje trener Jurij Szatałow.
Został ściągnięty latem do Bytomia, aby stworzyć konkurencję na lewej obronie. Szybko się okazało, że gra w destrukcji nie jest powołaniem Jareckiego. - Długa historia... Ważne, że z Ruchem zagrałem na skrzydle i zdobyłem gola, który dał wygraną - zacierał ręce 29-latek, sprowadzony z Jagiellonii. Dotąd wchodził na boisko jedynie z ławki. - Dlatego wiem, jak czuli się chłopcy, którzy podczas meczu z Ruchem byli rezerwowymi. Istotne, że w tak trudnym momencie wszyscy są jednością. Każdy pomaga koledze - podkreśla Jarecki, który chyba na dłużej "wygryzł" ze składu Marcina Radzewicza.

Imponujące było, jak przy bramkowej sytuacji Jarecki wysoko wzbił się w powietrze. Przeskoczył wszystkich zawodników w polu karnym. - Śmialiśmy się, że wszedł na ten pułap na drabinie albo po plecach rywali - śmiał się Szymon Gąsiński. Jego kolega nie dość, że strzelił gola, to jeszcze grał całkiem nieźle tak w ofensywie, jak i w defensywie. A roboty nie brakowało. - Założenie było takie, aby wyłączyć stronę z Grzybem i Nykielem, bo to skrzydło, które jest motorem napędowym Ruchu. Mieliśmy je "zamknąć". Chyba się udało, skoro rywale gola nie strzelili - wskazał Jarecki. Nowy piłkarz Polonii dobrze odnalazł się w otoczce śląskich derbów. - Pytałem kolegów, czym się one cechują. Podkreślali, że trzeba pokazać charakter. Udowodniłem chyba, że taki posiadam.

- Jarecki dał dobry sygnał już w sparingu z Koroną Kielce, a teraz będzie w moim rankingu uwzględniany z numerem wyższym od Radzewicza - przyznaje trener Szatałow. Czy to oznacza, że Jarecki jest pewny miejsca w składzie? - Mamy szeroką kadrę, a podstawowa jedenastka jest ustalana w zależności od rywala, z którym się spotykamy. Dlatego niczego być pewnym nie można. Nie obrażę się, jeśli za jakiś czas znów usiądę na ławce. Najważniejszy jest wynik zespołu - skromnie kwituje sam zawodnik, lecz pewnie byłby mocno rozczarowany, gdyby w następny weekend w Warszawie nie rozpoczął meczu z wyjściowej jedenastce.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również