Dariusz Fornalak: Jeśli wiara czyni cuda, musimy wierzyć, że się uda

25.05.2011
Nowy trener Polonii nie miał czasu na trening. Skupił się na rozmowach z piłkarzami. - Ale to ja odpowiadam za obecne wyniki, bo jako dorosły człowiek przejąłem ten zespół - zaznaczył.
- Szkoda, że w tym momencie sezonu przychodzi nam się spotykać z takimi rywalami. Zmierzyliśmy się z zespołem o większym potencjale, który prezentuje wyższą kulturę gry. To wszak aktualny mistrz. Poznaniacy grali w piłkę, a my za nią przez długi czas tylko biegaliśmy - przyznał Fornalak.

Paradoksalnie drużyna z Bytomia zaczęła grać naprawdę dobrze w końcówce, kiedy przegrywała i występowała w osłabieniu. - Nie mieliśmy nic do stracenia, co sprawiło, że napięcie z niektórych zawodników zeszło. Rozwiązały się ich nogi. Atakowaliśmy przy dużym ryzyku, licząc na cud. Przy dużym szczęściu mogliśmy nawet wyrównać. Niestety... - mówił i przyznał, że "czwarty bieg" jego drużyna włączyła "dużo, dużo za późno".

Pozytywnym aspektem tego meczu było zachowanie kibiców, którzy nie odwrócili się od drużyny. - Wywiesili transparent: "jeśli wiara czyni cuda, to my wierzymy, że się uda". Z takim postanowieniem jedziemy do Warszawy - zapowiada Fornalak, który podziękował kibicom po tym, jak ci skandowali jego nazwisko. Sytuacja miała miejsce już po końcowym gwizdku.

- Powinniśmy byli wcześniej podwyższyć. Polonia przeprowadziła akcje, które mogły doprowadzić do remisu. Czerwona kartka ułatwiła nam zadanie - stwierdził z kolei Jose Mari Bakero.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również