Dariusz Dudek zwrócił uwagę na bluzgi wykrzyczane przez kibiców

22.08.2012
- Moje dzieci, które mają 8 i 10 lat, co chwilę pytały żonę: "co te słowa, które krzyczą kibice, oznaczają"? Były to po prostu same przekleństwa - opowiada Dariusz Dudek, mając na myśli piątkowy mecz z Górnikiem.
- My musimy kibiców edukować, a nie separować - uważa drugi trener Piasta. - Każdy z nas powinien przestać obwiniać drugiego, tylko pochylić głowę i współpracować. Wtedy będzie szansa na to, by na naszych obiektach zawsze - bez wyjątku - panowała atmosfera prawdziwego święta. W piątek natomiast moje dzieci, które mają 8 i 10 lat, co chwilę pytały żonę "co te słowa, które krzyczą kibice, oznaczają"?, a to były po prostu same przekleństwa - mówi w rozmowie z dziennikiem "Sport".

Dudek nie potrafi się jednak zgodzić z decyzją policji, która negatywnie zaopiniowała pomysł, by do Gliwic przyjechali sympatycy Górnika. Prawdopodobnie atmosfera strachu spowodowała, że ponad pół tysiąca kibiców Piasta nie przyszło na mecz, choć wcześniej wykupili oni bilety.

- Nikt mi nie wmówi, że nasz stadion nie jest bezpieczny! To świetny obiekt, który ma ponad 150 kamer, a do tego są jeszcze przecież służby porządkowe, policja. Jak weźmiemy to wszystko pod uwagę, to wyjdzie nam, że gliwicki stadion to twierdza nie do zdobycia - podkreśla Dudek.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również