Dariusz Dudek: Liczę na pamiątkowe zdjęcie z Mourinho

04.01.2013
Trenerzy Piasta Gliwice wylatują dzisiaj na tygodniowy staż do Realu Madryt. Dariusz Dudek i Marcin Brosz chcą nie tylko zwiedzać i się uczyć, ale też... chwalić się beniaminkiem polskiej ekstraklasy.
- W godzinach popołudniowych będziemy już w Madrycie. Dzisiaj pierwszy zespół Realu ma trening rano, więc na te zajęcia już nie zdążymy, ale od jutra będziemy już na każdych - mówi Dariusz Dudek, dla którego wizyty w Realu to akurat żadna nowość. - Kiedyś nawet niechcący wystraszyłem Ikera Casillasa. Najpierw natknął się na mnie, a po chwili na mojego brata i... był zdezorientowany, bo myślał, że Jurka dopiero co widział. Podobieństwo między nami jest naprawdę duże i było z tego sporo śmiechu - wspomina asystent Marcina Brosza.

Przede wszystkim, trenerzy Piasta jadą jednak obserwować pracę Jose Mourinho. Ostatnio jednak portugalskiemu szkoleniowcowi ziemia pali się pod nogami. - Rzeczywiście, może być różnie. To jeden z najlepszych trenerów na świecie, ale jednocześnie chimeryczny człowiek. Tak czy siak, liczę, że co najmniej pamiątkowe zdjęcie sobie z nim zrobię. Mówiąc już całkiem serio - możliwości będą spore. Zajęcia Realu będziemy obserwować z tarasu restauracji, która znajduje się nad szatniami, zaraz przy płycie boiska treningowego - tłumaczy.

Nie brak jednak opinii, że takie staże nie mają sensu. - Nigdy się z tym nie zgodzę. Oczywiście, tydzień to niedużo i ze wszystkim nie zdążymy, ale nie będziemy się też przyglądać drużynie zza płotu. Mamy w planach choćby spotkanie z trenerem, który zajmuje się w Realu przygotowaniem motorycznym. Już choćby z tej rozmowy dowiemy się na pewno wiele nowego - mówi Dudek.

Trenerzy Piasta mają zamiar nie tylko się uczyć i zwiedzać, ale też... chwalić się Piastem. - Jesteśmy umówieni na kolację z panią Agnieszką Frydrychowicz-Tekieli, kierującą obecnie ambasadą polską w Hiszpanii. Chodzi nam o promowanie polskiej piłki i Piasta. Mówiąc wprost - chcemy się nim w Hiszpanii pochwalić. A, że Ryszard Sznepf, poprzedni ambasador, to mój przyjaciel, nadarza się okazja... - kończy Dariusz Dudek rozmowę z dziennikiem "Sport".
źródło: Sport

Przeczytaj również