Damian Zbozień: To moment, by podjąć rękawicę w Legii
04.05.2013
Z obrońcą, który jest wypożyczony do Piasta Gliwice, wywiad przeprowadził portal legia.net. Zbozień przyznaje, że nie ma ochoty na kolejne wypożyczenie. - Nigdy nie mówię nigdy, ale szczerze – chyba już nie. To już ten moment, w którym muszę podjąć rękawicę w Legii. Mam jeszcze rok kontraktu, jeżeli jesienią się nie przebiję – trzeba będzie usiąść i poważnie porozmawiać o przyszłości. Chcę podjąć walkę, ale jeżeli dostanę sygnały, że nikt na mnie nie liczy, będę chciał transferu definitywnego. Wydaje mi się, że wypożyczeń już wystarczy. Idę podobną drogą, jak Artur Jędrzejczyk. Często się do niego porównuję. On występował w I lidze w barwach Dolcanu Ząbki – ja grałem w Sandecji Nowy Sącz. "Jędza" był w Koronie Kielce – ja jestem w Piaście Gliwice. Potem Artur przez pół roku siedział na ławce rezerwowych i może mnie też będzie potrzebny taki okres. W każdym razie nie chciałbym być już dłużej wypożyczany, a raczej związać się z jakimś klubem na dłużej. Przydałaby się jakaś stabilizacja w życiu.
Ostatecznie Zbozień chciałby wylądować w niemieckiej Bundeslidze. - Mam swoje marzenia, ci, którzy je znają, mówią czasem, że zbyt skromne. Chciałbym kiedyś trafić do Bundesligi. Polacy udowadniają, że nie musimy mieć kompleksów. Nie stawiam sobie celu, aby trafić do konkretnej drużyny. Po prostu staram się wykonywać swój zawód najlepiej jak potrafię. Robię na treningach wszystko, aby być jak najlepszym. Jeśli ktoś to dostrzeże i da mi szansę, z pewnością będę chciał z niej skorzystać. Na razie pragnę trafić do silniejszego zespołu niż Piast. W mocniejszych drużynach, które często dominują na boisku, boczni obrońcy mogą dłużej operować piłką, mogą sobie pohasać po skrzydle. A to bezcenne w procesie rozwoju piłkarskiego. Podchodzę jednak do wszystkiego bardzo spokojnie, nie podpalam się - dodaje.
Prawy obrońca mówi też o tym, co czuł, gdy Legia kolejny raz z niego rezygnowała. - Trochę się nad tym zastanawiałem. Nie czuję żalu, ale muszę przyznać, że przed tym sezonem był pewien moment, w którym byłem zdenerwowany tą całą sytuacją. W klubie było trzech środkowych obrońców: Inaki Astiz, Dickson Choto i Michał Żewłakow. Nie było wówczas jeszcze wiadomo, że dołączy do Legii także Marko Suler i wtedy widziałem swoją szansę, że będę tym czwartym stoperem w kadrze. Zdawałem sobie też sprawę, że Dicksona często nękają kontuzje, więc w tym upatrywałem też swoich szans. Gdybym był trzeci w kolejce, przy tak intensywnym kalendarzu Legii mógłbym trochę spotkań w jej barwach rozegrać. To był moment kulminacyjny, liczyłem na to, że zostanę w Warszawie, jednak się nie udało. Ciężko ubrać w słowa uczucia, które pojawiły się w momencie, gdy zakontraktowano Sulera, z którym wiązano ogromne nadzieje. Poczułem się niezbyt fajnie, na szczęście udało mi się znaleźć na wypożyczeniu w Gliwicach. Może stało się dobrze, bo teraz rozgrywam jeden z najlepszych sezonów w dotychczasowej karierze - kończy Damian Zbozień.
Ostatecznie Zbozień chciałby wylądować w niemieckiej Bundeslidze. - Mam swoje marzenia, ci, którzy je znają, mówią czasem, że zbyt skromne. Chciałbym kiedyś trafić do Bundesligi. Polacy udowadniają, że nie musimy mieć kompleksów. Nie stawiam sobie celu, aby trafić do konkretnej drużyny. Po prostu staram się wykonywać swój zawód najlepiej jak potrafię. Robię na treningach wszystko, aby być jak najlepszym. Jeśli ktoś to dostrzeże i da mi szansę, z pewnością będę chciał z niej skorzystać. Na razie pragnę trafić do silniejszego zespołu niż Piast. W mocniejszych drużynach, które często dominują na boisku, boczni obrońcy mogą dłużej operować piłką, mogą sobie pohasać po skrzydle. A to bezcenne w procesie rozwoju piłkarskiego. Podchodzę jednak do wszystkiego bardzo spokojnie, nie podpalam się - dodaje.
Prawy obrońca mówi też o tym, co czuł, gdy Legia kolejny raz z niego rezygnowała. - Trochę się nad tym zastanawiałem. Nie czuję żalu, ale muszę przyznać, że przed tym sezonem był pewien moment, w którym byłem zdenerwowany tą całą sytuacją. W klubie było trzech środkowych obrońców: Inaki Astiz, Dickson Choto i Michał Żewłakow. Nie było wówczas jeszcze wiadomo, że dołączy do Legii także Marko Suler i wtedy widziałem swoją szansę, że będę tym czwartym stoperem w kadrze. Zdawałem sobie też sprawę, że Dicksona często nękają kontuzje, więc w tym upatrywałem też swoich szans. Gdybym był trzeci w kolejce, przy tak intensywnym kalendarzu Legii mógłbym trochę spotkań w jej barwach rozegrać. To był moment kulminacyjny, liczyłem na to, że zostanę w Warszawie, jednak się nie udało. Ciężko ubrać w słowa uczucia, które pojawiły się w momencie, gdy zakontraktowano Sulera, z którym wiązano ogromne nadzieje. Poczułem się niezbyt fajnie, na szczęście udało mi się znaleźć na wypożyczeniu w Gliwicach. Może stało się dobrze, bo teraz rozgrywam jeden z najlepszych sezonów w dotychczasowej karierze - kończy Damian Zbozień.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów