Czym się różni Podbeskidzie od Wisły?

12.12.2014
- Podbeskidzie Bielsko-Biała mówiło, że przyjechało z nami wygrać, ale pewnie remis też by ich zadowolił. A Wisła Kraków? Zawsze chce zgarnąć trzy punkty - mówi piłkarz Ruchu Chorzów, Łukasz Surma.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Dla Ruchu jutrzejszy mecz będzie szansą, by wyskoczyć ze strefy spadkowej. Nie wszystko jednak zależy od "Niebieskich" - jeśli dzisiaj swój mecz w Kielcach wygra Cracovia, chorzowianie nie przeskoczą "Pasów" w tabeli. Piłkarze uspokajają, że dzisiejszy wynik nie będzie miał wpływu na ich jutrzejszą postawę.

- Byliśmy już w dużo trudniejszej sytuacji. Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok mieliśmy osiem punktów, a Korona Kielce właśnie wygrała i miała 17 "oczek". Można więc powiedzieć, że jesteśmy przyzwyczajeni, że ktoś gra przed nami. My musimy robić swoje. Jesienią robi się punkty, a tabelę ustawia się na wiosnę. Nie można patrzeć na innych, tylko grać. Tym bardziej, że przecież będzie podział po 30 kolejkach - przypomina Łukasz Surma.

Jutro Ruch czeka trudne zadanie. Wisła Kraków w tym sezonie walczy o podium ekstraklasy i w swoim zespole ma kilku zawodników, którzy są gwiazdami całej ekstraklasy - jak choćby Semir Stilić czy Paweł Brożek. - Wisła chce dominować nad przeciwnikiem. Zmieniają się zawodnicy, ale chęć zwycięstwa i grania na połowie rywala "Biała gwiazda" ma wpojone, co prawda z różnym skutkiem, od dłuższego czasu - chwali przeciwnika pomocnik chorzowian.

- Podbeskidzie Bielsko-Biała mówiło, że przyjechało z nami wygrać, ale pewnie remis też by ich zadowolił. A Wisła? Zawsze chce zgarnąć trzy punkty - kończy temat Surma.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również