Czy wypłata zaległych pieniędzy popchnęła Polonię do zwycięstwa?

10.04.2011
- Duży wpływ na naszą grę miała wypłata części zaległych pieniędzy - przyznał bez ogródek po meczu z Ruchem Marcin Radzewicz. Zaległości wpłynęły na konta piłkarzy Polonii kilka dni wcześniej.
- Na pewno mecz wyglądałby inaczej, gdyby tych pieniędzy nie było - mówił z rozbrajającą szczerością Radzewicz. - Wydaje mi się, że i tak, jako drużyna, jesteśmy bardzo cierpliwi. Mamy też świadomość, jaka jest sytuacja finansowa klubu. Myślę, że w końcu władze Polonii znalazły dobrą drogę do uregulowania zaległych należności. To ważne nie tylko dla nas, ale także dla naszych rodzin - podkreślił.

Błażej Telichowski przekonywał, że drużyna z identycznym zaangażowaniem podeszła do poprzednich meczów, kiedy obiecanych pieniędzy jeszcze nie dostała. Nawet zaczął zaprzeczać, że przelewy sprzed kilku dni miały przełożenie na grę z Ruchem. - Choć może wpłynęły jakoś na naszą podświadomość? - zaczął się jednak zastanawiać autor pierwszej bramki w Chorzowie.

Inna sprawa, że zadłużenie Polonii wobec zawodników wcale nie zostało "wyczyszczone". Niektórzy z zawodników otrzymali 20 procent należnych kwot. - Dostaliśmy jakieś pieniądze, co pozwoliło spokojnie się przygotować i wyjść na boisko z głowami wolnymi od zmartwień. To jednak nie załatwia wszystkich problemów finansowych - zaznaczył Grzegorz Podstawek.

Działacze zapewniają, że znaleźli środki na sporządzenie fachowej wyceny spółki, co pozwoli niebawem przedstawić miastu konkrety. A to z kolei sprawi, że budżet Polonii zasilą dwa miliony złotych, które zostały zabezpieczone przed radnych miasta 23 marca.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również