Czy to będzie ostatni mecz Igora Lewczuka w barwach Ruchu?
05.05.2012
Arkadiusz Piech uważa, że macie bardzo dobrą sytuację wyjściową przed ostatnią kolejką sezonu. Zgadzasz się z nim?
- Gdyby ktoś przed sezonem powiedział, że wygrywając w ostatniej kolejce zostaniemy mistrzem albo w najgorszym wypadku wicemistrzem, to pewnie wielu by nie dowierzało. A jednak! Sytuacja jest bardzo dobra. Niemal wszystko zależy od nas, więc sytuacja istotnie jest niezła.
Fakt, że atakujecie z drugiego miejsca może być atutem?
- Odpowiedź poznamy po naszym meczu, ale sądzę, że istotnie jesteśmy w nieco lepszej sytuacji od Śląska. Liczymy, że nasi kibice dopiszą. Zagramy z kolei z drużyną, która ma teoretycznie „luz”. Śląsk jedzie z kolei na wyjazd i zagra z Wisłą. Nie wierzę w spekulacje o przyjaźniach kibicowskich. Sądzę, że trener Michał Probierz będzie chciał udowodnić, że jest stuprocentowym profesjonalistą i że w polskiej lidze nie ma już układów.
Cracovia, podobnie jak teraz Lechia, grała z Ruchem „o pietruszkę”, a paradoksalnie zagrała lepiej niż w wielu meczach, kiedy musiała zdobyć komplet punktów. Nie obawiacie się, że ten „luz” może pomóc również Lechii?
- Może tak być, bo jak się gra bez presji, to prawie wszystko wychodzi. Inna sprawa, że w Krakowie to my słabiej zagraliśmy w pierwszej połowie. Na szczęście przetrwaliśmy ten okres bez straty gola, a w drugiej odsłonie już zaprezentowaliśmy to, co potrafimy. Wierzę, że jutro nie popełnimy tego błędu i rozegramy dwie dobre połowy.
Mecz z Lechią zobaczy 7600 kibiców Ruchu. To duży atut?
- Oczywiście! Mecz z ŁKS-em Łódź wyglądał jak mecz sparingowy czy spotkanie na szczeblu klasy okręgowej. Wiem, że kibice stworzą niezłe widowisko i będą naszym dwunastym zawodnikiem.
Osobiście możesz chyba być zadowolony z końcówki sezonu?
- Skorzystałem na tym, że kontuzji doznał Żeljko Djokić, który był w naprawdę dobrej formie. Cóż, takie jest życie piłkarza. Ja mogę zapewnić, że dam z siebie sto procent.
Polecane
Ekstraklasa