Czy sędzia Marcin Borski nie przesadził z kartkami?

12.12.2011
10 żółtych i jedna czerwona kartka plus dwa rzuty karne, tak wyglądał sobotni mecz Ruchu z Koroną oczami Marcina Borskiego. Decyzje arbitra z Warszawy wzbudziły zastrzeżenia kibiców, piłkarzy i trenerów.
- Sędzia pokazał  zdecydowanie zbyt wiele kartek. Już kiedyś mówiłem, że jedną trzecią spośród nich otrzymujemy niesłusznie - narzekał Leszek Ojrzyński, trener Korony Kielce.

Podobnie wypowiadał się Waldemar Fornalik. - Mecz był twardy i zacięty, ale kartek było zbyt wiele. Arbiter chyba ulegał sugestiom i krzykom - stwierdził szkoleniowiec Ruchu Chorzów.

Pretensje do arbitra miał również Marek Zieńczuk. - Bo szastał kartkami. Mnie też pokazał żółtą  a że jest to moja czwarta kartka,  nie zagram w pierwszym wiosennym meczu - żałował 33-latek. Oprócz niego pauzować będzie musiał Marek Szyndrowski.

Eksperci w magazynie Liga+ Extra ocenili, że spośród dwóch podyktowanych rzutów karnych, słuszny był ten dla Korony, spowodowany przez faul Żeljko Djokicia. - Przypadkowo dotknąłem rywala i ten upadł. Był kontakt, należał się karny - przyznał Serb.

Arbiter nie powinien natomiast podyktować jedenastki dla Ruchu, bo ręka Kamila Kuzery została przypadkowo nastrzelona i obrońca Korony nie mógł się od tego uchronić.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również