Czy Ruch „stopi” Metalist? Rywale faworytem, ale...
20.08.2014
– Faworytem spotkania będzie Metalist. W poprzednich dwóch rundach eksperci nie dawali nam jednak szans, a daliśmy radę – powiedział trener Jan Kocian. Te słowa w zasadzie mówią wszystko. Ruch już wcześniej zrobił więcej, niż od niego oczekiwano. Czy ktokolwiek mógłby przypuszczać, że chorzowianie zajdą dalej, jak Lech Poznań i będą o krok od fazy grupowej Ligi Europejskiej? Gdyby jakiś śmiałek postawił taką tezę, to zapewne większość popukałaby się w czoło.
Ruch w lidze, a Ruch w europejskich pucharach to dwie różne drużyny. Podopieczni Jana Kociana w ekstraklasie zajmują obecnie lokatę daleką od oczekiwanej. Nikt jednak w klubie nie ma wątpliwości, że Ruch się utrzyma, bo liga jest przecież długa, a obecnie znajduje się we wstępnej fazie. Dlatego też wszystkie siły rzucone są na Ligę Europejską.
Metalist to trzecia drużyny mocnej Premier Lihi. Ukraińska drużyna dopiero od IV rundy rozpoczyna swoją przygodę w europejskich pucharach. Rywal to bez wątpienia trudny, ale do przejścia. Co rusz słyszy się o chęci opuszczenia Ukrainy przez kolejnych piłkarzy, głównie zagranicznych, których w Metaliście nie brakuje. Poza tym już wcześniej Ruch udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Bez wątpienia gol w doliczonym czasie gry, który dał awans w meczu z Esbjergiem, można uznać za piłkarski cud i kwintesencję piękna futbolu.
Ruch w europejskich pucharach już nic nie musi, a co najwyżej może. Chyba w najśmielszych oczekiwaniach nikt w klubie nie przypuszczał, że ekipę z Chorzowa stać na awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Jednak skoro nadarzyła się okazja, to dlaczego z niej nie skorzystać? Awans do fazy grupowej byłby niespodzianką sporego kalibru, a dla Ruchu prawdziwy... piłkarski raj, wiążący się także ze sporymi premiami finansowymi.
Mecz już w najbliższy czwartek, o godzinie 18:00, na stadionie w Gliwicach. Poprowadzi go izraelski arbiter Alon Yefet, ten sam, który gwizdał w meczu Wisły z Parmą w 2002 roku (1-2) oraz Spartaka z Legią w 2011 roku (2-3). Oby szczęśliwy awans Legii z 2011 powtórzył się także i w tym przypadku.
Ruch w lidze, a Ruch w europejskich pucharach to dwie różne drużyny. Podopieczni Jana Kociana w ekstraklasie zajmują obecnie lokatę daleką od oczekiwanej. Nikt jednak w klubie nie ma wątpliwości, że Ruch się utrzyma, bo liga jest przecież długa, a obecnie znajduje się we wstępnej fazie. Dlatego też wszystkie siły rzucone są na Ligę Europejską.
Metalist to trzecia drużyny mocnej Premier Lihi. Ukraińska drużyna dopiero od IV rundy rozpoczyna swoją przygodę w europejskich pucharach. Rywal to bez wątpienia trudny, ale do przejścia. Co rusz słyszy się o chęci opuszczenia Ukrainy przez kolejnych piłkarzy, głównie zagranicznych, których w Metaliście nie brakuje. Poza tym już wcześniej Ruch udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Bez wątpienia gol w doliczonym czasie gry, który dał awans w meczu z Esbjergiem, można uznać za piłkarski cud i kwintesencję piękna futbolu.
Ruch w europejskich pucharach już nic nie musi, a co najwyżej może. Chyba w najśmielszych oczekiwaniach nikt w klubie nie przypuszczał, że ekipę z Chorzowa stać na awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Jednak skoro nadarzyła się okazja, to dlaczego z niej nie skorzystać? Awans do fazy grupowej byłby niespodzianką sporego kalibru, a dla Ruchu prawdziwy... piłkarski raj, wiążący się także ze sporymi premiami finansowymi.
Mecz już w najbliższy czwartek, o godzinie 18:00, na stadionie w Gliwicach. Poprowadzi go izraelski arbiter Alon Yefet, ten sam, który gwizdał w meczu Wisły z Parmą w 2002 roku (1-2) oraz Spartaka z Legią w 2011 roku (2-3). Oby szczęśliwy awans Legii z 2011 powtórzył się także i w tym przypadku.
Polecane
Ekstraklasa