Czy Ruch pozbawi Wisłę złudzeń i marzeń o podium?
25.03.2012
- Wygrana rzeczywiście dałaby nam komfort, ale pamiętajmy, że nie tylko Wisła nas goni! Grupa pościgowa jest szersza. O podium i miejsca dające udział w europejskich pucharach powalczy więcej zespołów, walka nie rozstrzygnie się pomiędzy nami i Wisłą - uważa Marek Zieńczuk, który nie ukrywa, że "Biała Gwiazda" jest mu wyjątkowo bliska.
Zresztą "opcja krakowska" w szatni Ruchu istniała od dawna. Na przykład 14 lat temu mocną pozycję w chorzowskiej drużynie mieli Łukasz Surma, Bartłomiej Jamróz czy Rafał Kwieciński. Potem ich śladem podążyli między innymi Sławomir Paluch, Daniel Dubicki, Jakub Wierzchowski czy Tomasz Kulawik.
Dziś z Krakowa do Chorzowa dojeżdżają Łukasz Burliga, Rafał Grodzicki, Andrzeja Niedzielan i wspomniany Zieńczuk. Z tym zastrzeżeniem, że "Grodek" czuje sentyment do Cracovii.
- Będę się powtarzał, ale wychodząc na boisko człowiek o tym wszystkim zapomina. Jesteśmy profesjonalistami - podkreśla Zieńczuk, który wraz z kolegami chce się odkuć Wiśle za porażkę w jesiennym meczu. Ruch rozegrał przy Reymonta bardzo dobry mecz. Strzelił dwie bramki, a jednak przegrał tamto spotkanie po bramce straconej w końcowym fragmencie.
Ostatnio zawodnicy Waldemara Fornalika również mieli problemy z zachowaniem czujności w tym końcowym okresie gry. Spuścili z rezonu w drugich odsłonach meczów z Podbeskidziem i Ruchem Zdzieszowice. Bielszczanie zdołali w konsekwencji wyrównać, zaś II-ligowiec był tego bliski.
- Zabrakło koncentracji. Nie widzę jednak większego problemu. Kiedy traci się bramki po stałych fragmentach gry, to ma się... gwarancję, że w następnych kolejkach nie dojdzie do powtórki. A to dlatego, że koncentracja w naszych szeregach będzie szczególnie zauważalna - przekonuje Marek Zieńczuk.
- Nie stać nas na marnowanie kolejnych zdobyczy punktowych - dodaje.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków
niedziela, 17:00
sędziuje Szymon Marciniak (Płock)
Zresztą "opcja krakowska" w szatni Ruchu istniała od dawna. Na przykład 14 lat temu mocną pozycję w chorzowskiej drużynie mieli Łukasz Surma, Bartłomiej Jamróz czy Rafał Kwieciński. Potem ich śladem podążyli między innymi Sławomir Paluch, Daniel Dubicki, Jakub Wierzchowski czy Tomasz Kulawik.
Dziś z Krakowa do Chorzowa dojeżdżają Łukasz Burliga, Rafał Grodzicki, Andrzeja Niedzielan i wspomniany Zieńczuk. Z tym zastrzeżeniem, że "Grodek" czuje sentyment do Cracovii.
- Będę się powtarzał, ale wychodząc na boisko człowiek o tym wszystkim zapomina. Jesteśmy profesjonalistami - podkreśla Zieńczuk, który wraz z kolegami chce się odkuć Wiśle za porażkę w jesiennym meczu. Ruch rozegrał przy Reymonta bardzo dobry mecz. Strzelił dwie bramki, a jednak przegrał tamto spotkanie po bramce straconej w końcowym fragmencie.
Ostatnio zawodnicy Waldemara Fornalika również mieli problemy z zachowaniem czujności w tym końcowym okresie gry. Spuścili z rezonu w drugich odsłonach meczów z Podbeskidziem i Ruchem Zdzieszowice. Bielszczanie zdołali w konsekwencji wyrównać, zaś II-ligowiec był tego bliski.
- Zabrakło koncentracji. Nie widzę jednak większego problemu. Kiedy traci się bramki po stałych fragmentach gry, to ma się... gwarancję, że w następnych kolejkach nie dojdzie do powtórki. A to dlatego, że koncentracja w naszych szeregach będzie szczególnie zauważalna - przekonuje Marek Zieńczuk.
- Nie stać nas na marnowanie kolejnych zdobyczy punktowych - dodaje.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków
niedziela, 17:00
sędziuje Szymon Marciniak (Płock)
Polecane
Ekstraklasa