Czy Ruch Chorzów w końcu przestanie tracić bramki?
05.10.2012
Cztery ostatnie mecze i za każdym razem Ruch musiał odrabiać straty. Cel na piątek jest prosty! - Wygrać i nie stracić bramki. Zagrać w końcu „na zero” z tyłu, a więc... przełamać się w defensywie. Ostatnio traciliśmy bramki jako pierwsi. Chcemy to zmienić! Czyste konto po stronie strat jest ważne nie tylko dla mnie, lecz dla całego zespołu - mówi Michal Peskovic, który po raz ostatni na zero z tyłu zagrał w... Macedonii w spotkaniu z Metalurgiem Skopje.
Kiedy Ruch powinien nawiązać do tamtego meczu, jeśli nie dzisiaj? Bełchatów jest wszak najsłabszym zespołem w ekstraklasie. Przynajmniej na to wskazuje tabela. - My jednak wiemy, jak wyglądają podobne mecze. Mieliśmy zresztą dobry przykład tego ostatnio w Bielsku-Białej. Podbeskidzie również czeka na zwycięstwo, a przecież łatwo nam nie było! Musieliśmy się natrudzić, by zgarnąć komplet punktów - wskazuje bramkarz Ruchu, który w zespole z Bełchatowa najbardziej obawia się gracza najniższego.
- Nie tak dawno bramkę głową strzelił nam Tomek Wróbel. Przed tygodniem powtórzył to w spotkaniu z Koroną Kielce - przypomina Peskovic. Przegrany mecz z GKS-em miał miejsce w Bełchatowie. Bo przy Cichej ostatnio Ruch wygrał trzy bezpośrednie mecze.
Odnośnie cytowanego Słowaka... Peskovic na ten moment ma pewne miejsce w bramce. Dotąd jego głównym konkurentem o miejsce między słupkami był Matko Perdijić. Chorwat w pucharowym spotkaniu z Koroną Kielce doznał kontuzji i wciąż nie wrócił do pełni sił. - Ćwiczy indywidualnie. Na razie na siedząco, bo ból kostki wciąż mu doskwiera - tłumaczy Pesković.
W związku z tym dziś na ławce usiądzie zapewne Krzyszof Kamiński, pozyskany latem z Wisły Płock. Jacek Zieliński raczej nie skorzysta z usług Łukasza Janoszki i Mindaugasa Panki. Obaj narzekali na zdrowie w ostatnim czasie.
Ruch Chorzów - GKS Bełchatów
piątek, 18:00
sędziuje Tomasz Musiał (Kraków)
Kiedy Ruch powinien nawiązać do tamtego meczu, jeśli nie dzisiaj? Bełchatów jest wszak najsłabszym zespołem w ekstraklasie. Przynajmniej na to wskazuje tabela. - My jednak wiemy, jak wyglądają podobne mecze. Mieliśmy zresztą dobry przykład tego ostatnio w Bielsku-Białej. Podbeskidzie również czeka na zwycięstwo, a przecież łatwo nam nie było! Musieliśmy się natrudzić, by zgarnąć komplet punktów - wskazuje bramkarz Ruchu, który w zespole z Bełchatowa najbardziej obawia się gracza najniższego.
- Nie tak dawno bramkę głową strzelił nam Tomek Wróbel. Przed tygodniem powtórzył to w spotkaniu z Koroną Kielce - przypomina Peskovic. Przegrany mecz z GKS-em miał miejsce w Bełchatowie. Bo przy Cichej ostatnio Ruch wygrał trzy bezpośrednie mecze.
Odnośnie cytowanego Słowaka... Peskovic na ten moment ma pewne miejsce w bramce. Dotąd jego głównym konkurentem o miejsce między słupkami był Matko Perdijić. Chorwat w pucharowym spotkaniu z Koroną Kielce doznał kontuzji i wciąż nie wrócił do pełni sił. - Ćwiczy indywidualnie. Na razie na siedząco, bo ból kostki wciąż mu doskwiera - tłumaczy Pesković.
W związku z tym dziś na ławce usiądzie zapewne Krzyszof Kamiński, pozyskany latem z Wisły Płock. Jacek Zieliński raczej nie skorzysta z usług Łukasza Janoszki i Mindaugasa Panki. Obaj narzekali na zdrowie w ostatnim czasie.
Ruch Chorzów - GKS Bełchatów
piątek, 18:00
sędziuje Tomasz Musiał (Kraków)
Polecane
Ekstraklasa