Czy Ruch Chorzów straci kolejnego kapitana?

17.11.2011
Grzegorz Baran, Krzysztof Pilarz, Maciej Sadlok - oto zawodnicy, którzy w ostatnich latach nosili opaski kapitańskie Ruchu Chorzów, a następnie odchodzili z tego klubu. Czy ten los czeka Rafała Grodzickiego?
Obecnemu kapitanowi kontrakt wygasa za niespełna półtora miesiąca. - Rafał Grodzicki jest najbliższy podpisania kontraktu spośród ludzi, którzy w ostatnim czasie nosili opaskę. Rozmowy oczywiście nie są łatwe, bo z kapitanem zawsze jest tak, że trochę trzeba się posprzeczać - przyznał Dariusz Smagorowicz. Przewodniczący rady nadzorczej jednocześnie zasygnalizował, ze niebawem rozmowy powinny zostać sfinalizowane i "Grodek" zostanie.

Od maja mówi się o tym, że podpiszesz kontrakt, a tymczasem nowa umowa wciąż nie weszła w życie.
- Szczegóły zostały istotnie ustalone. I to już w maju. Kwestią było tylko to, jaka będzie sytuacja w klubie i jaka przyszłość czeka Ruch. Teraz nasze wcześniejsze ustalenia trzeba spisać na papier, usiąść i dokument podpisać.

Jak zatem jest w Ruchu?
-  Zawodnicy są zadowoleni w mniejszym lub w większym stopniu. Mamy zapewnienia, że wszystko będzie poukładane. Nie ukrywam, że bardzo istotne było dla mnie to, czy zostanie trener Fornalik. Poruszyłem ten temat w trakcie rozmów z panem Dariuszem Smagorowiczem.
 
Ruch nie należy do klubów bogatych, miewa swoje problemy, ale chyba zdążyłeś się już zahartować w tych realiach?
- Rzeczywiście, jestem przyzwyczajony. Wiem też, że czasy są takie, a nie inne. Dochodzą do nas słuchy o poważnych problemach innych klubów. Takich jak Widzew Łódź.

Łukasz Janoszka i Wojciech Grzyb mają - zdaniem Dariusza Smagorowicza - objąć akcje Ruchu. Zdecydowałbyś się na taki krok, gdybyś otrzymał stosowną propozycję?
- Jeśli kiedyś nadarzy się taka okazja, to czemu nie? To fajna okazja do zainwestowania pieniędzy.

Gdyby dzisiaj zaprosił cię na spotkanie Dariusz Smagorowicz, byłbyś w stanie z miejsca podpisać nowy kontrakt na warunkach, które wcześniej wynegocjowaliście?
- Wydaje mi się, że tak. Czekam na taki sygnał, bo pan Dariusz zapowiedział, że jak tylko załatwi pewne ważne sprawy związane z klubem, odezwie się. Jego telefon świadczyłby o tym, że wszystko co miał w planach, załatwił. Dlatego mógłbym podpisać umowę choćby dzisiaj.



Zatem nie trafisz do Cracovii, jak podejrzewali niektórzy?
- Cóż, głośno mówiłem o tym, że kibicuję "Pasom". Pewnie stąd te artykuły o tym, że jestem jedną nogą w Cracovii. Przyznam, że byłem tym zaskoczony, bo z nikim nie negocjowałem warunków kontraktu. Owszem, były różne zapytania, ale nic więcej.

Łukasz Burliga i Marek Zieńczuk pewnie dogryzali ci z innego powodu. Zapowiadali, że nie będziesz miał łatwego życia po ostatnim zwycięstwie Ruchu nad Cracovią w Pucharze Polski...
- Razem jeździmy do Chorzowa z Krakowa, gdzie mieszkamy. Chłopaki często mówią w trakcie tych podróży na temat Wisły. Dlatego po derbach Krakowa postanowiłem im utrzeć nosa. I udało mi się! Zaznaczę jednak, że nie przyszedłem w szalu Cracovii do szatni Ruchu, lecz miałem go na sobie, kiedy wsiadałem do samochodu Łukasza Burligi. A co do naszego meczu z "Pasami", to oczywiście cieszyłem się z wygranej i awansu. Ruch jest dla mnie najważniejszy.

Dasz radę zagrać w najbliższym meczu z Cracovią bez zażywania środków przeciwbólowych?
- Spokojnie, trenuję normalnie od dwóch dni. Nie ma tragedii!

Ale chyba nie spodziewasz się, że zdominujecie krakowską drużynę tak, jak w Pucharze Polski?
- Czeka nas zupełnie inny mecz. Najgorsze, że jesteśmy faworytem, a w tej roli trudno się nam gra. Nie możemy sobie dopisywać w ciemno punktów. Pamiętajmy, że Cracovia nie ma nic do stracenia. My musimy punkty wyrwać i walczyć do samego końca, a więc do 95-96. minuty.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również