Czy Ruch będzie miał pociechę ze swoich młodych mistrzów?

11.06.2009
Klub z Chorzowa zawsze słynął z dobrej pracy z młodzieżą. Sęk w tym, że wychowanków w pierwszej drużynie "Niebieskich" jak na lekarstwo. Czy Wojciech Grzyb będzie miał następcę?
"Grzybek" z nadzieją spogląda na drużynę, która zdobyła w zakończonym sezonie tytuł mistrzowski w Młodej Ekstraklasie. - Sukces osiągnęli, ale będzie on naprawdę cenny, jeśli ci zawodnicy uczynią następny krok w swojej piłkarskiej edukacji. Muszą teraz skupić się na rywalizacji i poważnym graniu w pierwszym zespole. Niech się nie zadowalają wchodzeniem na końcówki - podkreśla kapitan Ruchu.

Na efekty pracy z młodzieżą liczą też działacze. Mariusz Klimek, główny udziałowiec, dmucha i chucha na zespół z Młodej Ekstraklasy, bo marzy mu się stworzenie szkółki piłkarskiej z prawdziwego zdarzenia. To ma być sposób Ruchu na egzystowanie wśród bogatszych.

- Oby z naszym zespołem z Młodej Ekstraklasy było tak, jak kiedyś z drużyną Korony Kielce, która była najlepsza w tych rozgrywkach i "wykluło się" wiele talentów - żywi nadzieję trener Waldemar Fornalik. Sęk w tym, że od dłuższego czasu wychowankowie chorzowian mają duże problemy z tym, żeby przeskoczyć na "wyższy stopień wtajemniczenia". Bliski celu był utalentowany rocznik 1986. Swego czasu Tomasz Foszmańczyk, czy Rafał Wawrzyńczok strzelali gole, które ratowały Ruch przed spadkiem z II ligi. Dziś grają w niższych ligach, odpowiednio w Rakowie Częstochowa i Orle Babienica/Psary.

Nawet Grzyb musiał odejść z Cichej, aby wyrobić sobie nazwisko. - Na ogół spośród najstarszych juniorów Ruchu dwóch-trzech przebijało się kiedyś do pierwszego składu. Ja nie byłem w kręgu zainteresowań, bo byli lepsi koledzy - nie ukrywa Wojciech, który od chwili rozstania marzył o powrocie.

Jak na ten aspekt patrzy obecna młodzież? Bartłomiej Babiarz, Michał Brzozowski, czy Grzegorz Goncerz (nie jest wychowankiem) zostali wystawieni tego lata na listę transferową i szukają sobie klubów. - W grę wchodzi wypożyczenie. Przechodziłem przez wszystkie szczeble juniorskie, aby trafić na dobre do pierwszego zespołu. Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa! - zapewnia Babiarz, testowany ostatnio przez Górnik Łęczna. Starsi o rok Brzozowski i Goncerz przebywali już na wypożyczeniach. Nie stracili.

- Najlepszym przykładem, że warto czasami zrobić taki krok jest Łukasz Janoszka. Nawet jeśli mamy zrobić go do tyłu, to przecież trzeba grać, aby się rozwijać - zauważa Babiarz.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również