Czy przy drugim golu był faul? "Możliwe... ale i tak podjąłem złą decyzję"
12 minut przed końcem spotkania Damian Świerblewski posłał piłkę w pole karne. Tam w walce o górną piłkę starli się Jakub Szmatuła i Łukasz Zaniewski. Pojedynek wygrał piłkarz Dolcanu, a bramkarz Piasta starcie zakończył upadkiem na murawę.
- Może i był tam faul, ale i tak trzeba powiedzieć, że spóźniłem wyjście. Podjąłem nieodpowiednią decyzję i "poszło"... Zawodnik rywali nieco mnie popchnął i nie udało mi się interweniować. Pewnie gdyby wszystko działo się w "piątce" to sędzia gwizdnąłby faul... Nie chcę się jednak teraz tłumaczyć. W końcu wygraliśmy ten mecz i bardzo się z tego cieszę - opisywał po spotkaniu Jakub Szmatuła.
Ten sam piłkarz w kolejnej sytuacji jednak nie zawiódł i wybronił "meczową" piłkę po strzale Macieja Tataja. - To była ważna interwencja, którą trochę się zrehabilitowałem. Chcę jednak powiedzieć, że to był dla mnie ciężki mecz, bo Dolcan nie miał zbyt wielu swoich sytuacji. Uderzali co jakiś czas... ale zazwyczaj niecelnie. A ja musiałem cały czas być rozgrzany i skoncentrowany - tłumaczył piłkarz.
Skoncentrowani do ostatnich minut musieli być także piłkarze z formacji defensywnej, którym nie wszystko w tym meczu wychodziło tak, jak powinno. - Dlatego trochę dziś na nich pokrzyczałem - uśmiechał się Szmatuła. - Dolcan trochę "straszył", ale daliśmy radę i jesteśmy szczęśliwi.
Drugie zwycięstwo z rzędu to dobry prognostyk przed kolejnym meczem, w którym podejmie Kolejarza Stróże. Co ciekawe, gliwiczanie grali już w tym roku z ekipą z małopolski. Piast przegrał ten sparing 2-3, mimo że do przerwy wygrywał 2-0.
- Pamiętam to spotkanie. Świetna pierwsza połowa i przegrana w drugiej odsłonie meczu. To wymagający przeciwnik, doskonale zdajemy sobie z tego sprawę... ale już oglądaliśmy parę ich spotkań i wiemy na co ich stać. Ważne, abyśmy utrzymali koncentrację i żebyśmy byli tak "naładowani" energią jak dziś - zakończył Szmatuła.