Czy Polonia powinna grać dwójką napastników?

09.11.2009
Jurij Szatałow trzyma się ustawienia taktycznego z jednym człowiekiem w ataku. Mecz z Lechem pokazał, że zespół znacznie lepiej funkcjonuje z dwoma napastnikami. Czyżby czas na zmianę?
Polonia nie potrafiła wymienić kilku podań w pierwszej odsłonie meczu z Lechem, a przecież już przyzwyczaiła, że nawet całymi minutami utrzymuje się przy piłce. Wreszcie goście z Poznania wyszli na prowadzenie za sprawą Roberta Lewandowskiego. - Stracona bramka pobudziła nas do bardziej odważnych ataków. Gdybyśmy od początku grali tak do przodu, to wynik mógłby być jeszcze bardziej korzystny - wskazał Grzegorz Podstawek.

W ostatnich 20 minutach jego partnerem w ataku był Michał Zieliński. - Dał bardzo dobra zmianę, poderwał drużynę do ataku i to po jego podaniu strzeliłem gola - podkreślił Marcin Radzewicz. Duet napastników podobał się również Mariuszowi Śrutwie. - Od momentu wejścia na boisko Zielińskiego Polonia miała znacznie więcej pomysłów na rozegranie akcji - wskazał były król strzelców ekstraklasy.

- Cieszę się, że pomogłem drużynie. Dograłem dobrą piłkę do Marcina, a on jeszcze lepiej uderzył. W końcu zagraliśmy na dwóch napastników. Trener zaryzykował i się opłaciło - mówił Zieliński. Czyżby chciał zasugerować zmianę ustawienia? - Nasz szkoleniowiec ma wizję, do której musimy się dostosować - uciął temat "Zielu".

Co na to Szatałow? - Nie mogliśmy sobie pozwolić na to, aby przegrać bitwę w środku pola. Zieliński i Podstawek są sprawdzoną parą. Grali razem w sparingach. Nadal jednak uważam, że ta para sprawdza się wtedy, kiedy rywal jest już zmęczony - zaznaczył szkoleniowiec Polonii, dając znać, że nie zamierza raczej zmieniać taktyki 4-5-1.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również