Czy Leszek Ojrzyński odmienił Zagłębie w 30 sekund?

17.10.2010
Choć trudno w to uwierzyć, Raków podejmuje dziś Zagłębie, będąc wyżej od niego w tabeli. - Jestem pozytywnie zaskoczony. I chyba nie tylko ja - przyznaje lider częstochowian, Artur Lenartowski.
22-letni pomocnik nie gra od kilku miesięcy. W jednym ze sparingów przed sezonem zerwał więzadła krzyżowe. Jego absencja w rundzie jesiennej była kolejnym ciosem dla Rakowa. "Kaka" był jego liderem. Wszyscy więc zadawali sobie pytanie, czy tak młody zespół, który boryka się w dodatku z potężnymi problemami finansowymi, będzie w stanie podjąć walkę?

- Początek sezonu pokazał, że będzie bardzo ciężko. Pierwsze mecze nie były takie, jakbyśmy sobie tego życzyli. Zespół potrzebował czasu na granie. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony naszymi ostatnimi wynikami. Zresztą nie tylko ja - przyznaje Lenartowski. Częstochowianie w ostatnich tygodniach robią furorę. Wygrali cztery spotkania z rzędu. Ostatnia porażka przydarzyła im się na początku września.

W dzisiejszym hicie kolejki podejmą Zagłębie Sosnowiec, które zaskakuje do tej pory zupełnie na odwrót - negatywnie. Do spotkania sosnowiczanie przystępują jako drużyna gorsza niż Raków. Przed sezonem taka sytuacja była nie do pomyślenia. Od środy Zagłębie ma nowego trenera. Został nim Leszek Ojrzyński, który w Odrze Wodzisław pracował tylko trzy miesiące. Odszedł - bardziej niż ze względu na wyniki sportowe - przez ciągłe zwady z zarządem klubu.

W podobnej atmosferze żegnał się rok temu z... Rakowem. - Byłem już wówczas w Piaście Gliwice, ale z tego co mi mówili koledzy, nie tylko względy sportowe zadecydowały o tym, że trener Ojrzyński pożegnał się z klubem - potwierdza Lenartowski, który o nowym szkoleniowcu Zagłębia ma dobre zdanie.

- Pracowałem z nim ponad rok. To bardzo dobry trener. Zna on wielu zawodników Rakowa. Na pewno przekaże o naszym zespole kilka informacje swojej nowej drużynie. Ale to będzie dodatkowy bodziec dla nas. Chcemy udowodnić, że nawet, gdy ktoś nas dobrze zna, potrafimy grać "swoją" piłkę - podkreśla pomocnik.

Ojrzyński żegnał się z Częstochową po meczu z... Zagłębiem. Teraz zaczyna tu pracę w roli strażaka. Wielkiego pożaru za Brynicą jeszcze nie ma, ale utytułowany klub boi się powtórki z dwóch poprzednich sezonów, gdy bezskutecznie walczył o awans. I woli działać zawczasu. - Nie ma sensu patrzeć na to, co było tydzień temu. Musimy wyglądać w przyszłość. Zagłębie to firma, tradycja, kibice. Chcemy wprowadzić je na salony. Po to tu jesteśmy - podkreśla Radosław Ogiela, nowy dyrektor sportowy klubu.

- Widziałem ostatni mecz z GKS-em Tychy (Zagłębie przegrało 1-3 - przyp. red.), więc zdaję sobie sprawę z problemów, jakie nękają zespół. Postaramy się im zaradzić. Niektórzy mówią, że do odmiany zawodnika wystarczy 30 sekund rozmowy - dodaje Ojrzyński, który związałem się z Zagłębiem do 2013 roku.

Raków Częstochowa - Zagłębie Sosnowiec
niedziela, 12:00
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również