Czy Komorowski wróci?

02.02.2009
Marcin Komorowski i Michał Zieliński odłączyli się od drużyny Polonii Bytom i udali na zgrupowanie reprezentacji Polski. Aby dotrzeć, musieli skorzystać z trzech samolotów.
O drugiej w nocy, z niedzieli na poniedziałek, wsiedli do taksówki, którą pojechali do Antalyi. Od miasta położonego o 130 kilometrów od ich hotelu zaczęli zwiedzanie europejskich lotnisk. Następnie był Stambuł, Amsterdam, aby z Holandii wreszcie trafić do Portugalii. Topnieją szansę, że Komorowski wróci z powrotem do ekipy Marka Motyki. Lewym obrońcą bardzo poważnie interesuje się Legia Warszawa. - I nie dziwię się, jeśli skorzysta z tej propozycji. To tak, jakby trafić z klubu hiszpańskiego do Realu Madryt - uważa szkoleniowiec Polonii.

Komorowskiemu z końcem czerwca wygasa kontrakt. To okienko transferowe jest zatem ostatnią szansą, aby śląski klub zarobił na jego sprzedaży. - Dzięki temu dostaniemy środki na życie. Marcin zachowuje się w tej całej sytuacji naprawdę fair. Oczywiście będzie mi żal tracić takiego piłkarza, bo on sam zapracował sobie na powołania do kadry. Bardzo solidnie i rzetelnie pracuje na treningach - zaznacza Motyka, który jeszcze w czasie pracy w Górniku Zabrze zetknął się z drugim spośród swoich obecnych kadrowiczów

Zieliński, nim trafił do Polonii, był testowany na Roosevelta. - Kiedy zobaczyłem co wyprawia, od razu udałem się do gabinetu prezesa Eugeniusza Postolskiego, z prośbą, aby pozyskał chłopaka. I dostałem. Wypowiedzenie zamiast napastnika  wspomina gorzko Motyka, pocieszając się, że po czasie skutecznie zareklamował "Ziela” u asystenta selekcjonera reprezentacji Polski. - Rafałowi Ulatowskiemu mówiłem, że mam naprawdę dobrego napastnika. Zapytał ile chłopak strzelił goli jesienią. Odpowiedziałem, że... ani jednego, ale miał kilka asyst - śmieje się Motyka. - Fajnie, że u Leo Beenhakkera lista powoływanych nie zamyka się na kilku naszych klubach. Dzięki temu pozostali piłkarze mają motywacje - dodaje.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również