Czy Fornalik zastosuje w Krakowie "nowinki" z meczu z ŁKS-em?

23.09.2011
Michal Pesković w bramce, Paweł Abbott, Arkadiusz Piech i Maciej Jankowski razem z przodu. Czy jest szansa, że trener Waldemar Fornalik przeniesie taktyczne rozwiązania z meczu z ŁKS-em, na Wisłę Kraków?
Słowacki bramkarz, który dostał szansę w pucharowym starciu zdołał obronić rzut karny Tomasza Nowaka przy stanie 0-0. Jego sytuacji raczej to jednak nie zmieni. - Dzień wcześniej na treningu ćwiczyliśmy rzuty karne. Wiedziałem, że muszę wyczekać do końca i nie mogę się rzucić za wcześnie. Bramkarz nie ma w takiej sytuacji za dużo do stracenia, dlatego czekałem do końca na decyzję zawodnika ŁKS-u - mówi Pesković. - Brakuje mi jednak grania. Oczywiście chciałbym, by trener stawiał na mnie, ale niestety następny mecz zagram dopiero za miesiąc - dodaje z żalem.

Wtedy chorzowianie rozegrają spotkanie kolejnej rundy Pucharu Polski. - To zwycięstwo doda nam pewności siebie, a nie ukrywam, że w głowach siedzi nam, że finał zostanie rozegrany na Stadionie Narodowym w Warszawie. Czekamy więc niecierpliwie, kogo na naszej drodze postawi teraz los - mówi Rafał Grodzicki, środkowy obrońca "Niebieskich".

Szybciej, bo już w najbliższy weekend, przekonamy się, czy trener w meczu z Wisłą Kraków wybierze któryś z wariantów taktycznych, próbowanych w starciu z łodzianami. - Rzeczywiście, ustawienie "Jankesa" na skrzydle to było coś nowego, choć grywał już w młodzieżowej reprezentacji na tej pozycji. To nie jest kwestia pozycji, tylko ogrania się na niej. Przy takim doborze zawodników nasz system gry zmienia się momentami z 4-4-2 na 4-3-3, ale nie wiem, czy tak będziemy grać w Krakowie. Niczego nie wykluczam, muszę najpierw jeszcze raz zobaczyć sobie mecz z ŁKS-em - przyznaje Waldemar Fornalik.
źródło: Sport

Przeczytaj również