Czołowy fajter z Zabrza o MMA w Polsce: Sport z "Pudzianem", to nie MMA

30.11.2013
Walka zabrzanina Michała Kity z Amerykaninem D.J. Lindermanem będzie pojedynkiem wieczoru sobotniej gali MMA Thunderstrike Fight League 2 w Zabrzu.
Pierwsza w historii gala MMA w Zabrzu odbędzie się na hali "Pogoń" przy ul. Wolności. Po raz pierwszy przed własną publicznością wystąpi czołowy polski zawodnik MMA Michał Kita. - Karierę rozpocząłem mieszkając za granicą. W Polsce pewnie bym się na to nie zdecydował. Tymczasem najpierw rok mieszkałem na Wyspach Brytyjskich, a potem przez 3,5 roku w Holandii. Tam się nauczyłem MMA i tam ten sport jest prawdziwy. Nie tak jak w Polsce - przyznaje zabrzanin.

Fajter krzyżował już rękawice z amerykańskim zawodnikiem podczas gali w Bełchatowie. Wówczas przegrał w drugiej rundzie. - Popełniłem wtedy błąd w przygotowaniach. Po dwóch minutach walki miałem już tak zakwaszone nogi, że nie miałem sił czegokolwiek robić. W przerwie powiedziałem nawet chłopakom, że nóg w ogóle nie czuję. To była egzekucja ze strony DJ-a i sędzia musiał walkę przerwać, a ja nie mam o to do niego pretensji. DJ był w tamtej walce lepszy, ale teraz wszystko się odmieni - zapewnia Kita.

Zawodnik nie najlepiej ocenia poziom polskiego MMA. - Ludzie MMA starej daty sportowej prezentują wyższy poziom sportowy. Teraz młodzież przychodzi na salę, by trenować, żeby potem zabłyszczeć w szkle czy być osiedlowym bohaterem. Wielkie sukcesy międzynarodowe nie są im w głowie. Ja nigdy nisko nie mierzyłem i będę dalej mierzył wysoko. Moim celem jest, by bić się z najlepszymi na świecie - wskazuje 33-latek.

Zdaniem Kity dużą krzywdę sportom walki w naszym kraju wyrządziły gale MMA Atack. - Mariusz Pudzianowski w MMA był bardzo dobrym chwytem marketingowym, ale dla włodarzy jednej federacji tak naprawdę. Jeśli my mamy taki, a nie inny naród, że ludzie się dalej na to nabierają to ja nic na to nie poradzę. MMA Atack nie ma nic wspólnego z poziomem sportowym. MMA utożsamiane z "Pudzianem" to nie jest MMA - podkreśla nasz rozmówca.

Kita zamierza powalczyć o wzrost poziomu tego sportu w kraju nad Wisłą. - Otworzyłem w Zabrzu swój klub, miasto pozytywnie do tego podeszło. Nie szczędziło grosza na promocję i udostępniło halę. Ludzie zaczynają powoli utożsamiać się z MMA jako sportem, a nie mordobiciem, jak to było 10 lat temu - wyjaśnia polski zawodnik.

Czego można spodziewać się po zabrzańskiej gali Thunderstrike Fight League 2? - Przyjechało kilku młodych chłopaków, ale po to, żeby się bić, a nie biegać i modlić się, by przetrwać. Zapowiada się fajny wieczór. Widać było po KSW MMA w "Spodku", że kibice na Śląsku są głodni sportów walki. Gala w Zabrzu będzie stała na jeszcze wyższym poziomie - puentuje Kita.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również