Czesi wiedzą, że dziś w Chorzowie nie będzie tak miło, jak we Wrocławiu

02.08.2012
- Chorzów to nie Wrocław, gdzie graliśmy w trakcie Euro 2012. W dodatku stawka meczu będzie wysoka, więc pewnie nie zabraknie niechęci ze strony kibiców Ruchu - przewiduje Dawid Limbersky z Viktorii Pilzno.
Viktora Pilzno to mistrz Czech sprzed kilkunastu miesięcy. Ostatni sezon zakończyła na trzecim miejscu, nic zatem dziwnego, że w jej kadrze nie brak reprezentantów Czech.

- Osobiście czekałem na powrót do Polski. Kiedy byłem tu z drużyną narodową, miejscowi kibice byli wspaniali. Dopingowali nas zarówno wtedy, kiedy nam nie szło, jak również wtedy, gdy graliśmy z Polską. Potrafili przyjść na trening i nas po prostu oklaskiwać  - wspomina Vladimir Darida, jeden z zawodników Viktorii Pilzno, który w czerwcu był członkiem czeskiej kadry w trakcie Euro 2012.

Podobnie jak David Limberský. - Było to dla mnie niesamowite doświadczenie. Pamiętam, że przed meczem z Polakami, ulice wiwatowały, fani machali, śpiewali... Było to niewiarygodne! Wrocław żył razem z czeską reprezentacją, nasze narody bardzo się szanowały - podkreśla.

- Chorzów to nie Wrocław, gdzie graliśmy w trakcie Euro 2012. W dodatku stawka meczu będzie wysoka, więc pewnie nie zabraknie niechęci ze strony kibiców Ruchu - dodaje Limberský.

Czesi uważają siebie za zdecydowanych faworytów. Ale nie brakuje wypowiedzi, które mają zaznaczyć szacunek do Ruch. - To zespół, który zajął drugie miejsce w polskiej lidze, co jest dużym sukcesem! - podkreśla trener Pavel Vrba. Szkoleniowiec Viktorii chwali Arkadiusza Piecha, Macieja Jankowskiego i Marcina Malinowskiego.

Dziennikarze i kibice w Pilznie optymizm budują również na informacjach, że z Chorzowa odszedł Waldemar Fornalik. - Wiemy, że zmienił się trener Ruchu, ale jego następca był wcześniej asystentem, więc podejrzewam, że sposób gry polskiego zespołu będzie podobny - podkreśla Vrba.

Dodajmy, że również skład Ruchu będzie prawdopodobnie identyczny, jak w dwumeczu z Metalurgiem.

Ruch Chorzów - Viktoria Pilzno
czwartek, 19:00
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również