Czesi ratują Odrę. Przejmą większościowy pakiet akcji stowarzyszenia

05.08.2010
- Nie możemy dopuścić do tego, że zabraknie pieniędzy na kolejne wypłaty dla piłkarzy, ci przestaną grać, a klub wycofa się z rozgrywek - tłumaczy Marian Oślizło, prezes stowarzyszenia MKS Odra.
To już się zdecydowało, by swoje akcje oddać Czechom. - Ostateczne decyzje podejmie oczywiście nasz zarząd, ale sytuacja zmusza nas do tego, by przekazać pakiet 58 procent akcji Rovinie - tłumaczy Oślizło. W klubie znad czeskiej granicy brakuje pieniędzy na bieżącą działalność. Ostatnio z Wodzisławia wyjechał Brazylijski napastnik, Daniel Bueno. Jak wyjaśniał, nie otrzymał pieniędzy za trzy ostatnie miesiące, a podobnie sprawa wyglądać ma z innymi zawodnikami.

Sytuacja własnościowa Odry wygląda w ten sposób, że po 20 procent akcji posiada Rojek-Dekor SA i czeska firma budowlana Rovina. 58 procent akcji jest zastawionych przez komornika na poczet spłaty długu za nieszczęsny transfer Mariusza Nosala sprzed 11 lat. Właścicielem tego długu jest czeski udziałowiec klubu. 1,4 procent akcji należy do byłego prezesa MKS Odra, Andrzeja Surmy, który obecnie jest pełnomocnikiem Roviny.

Do zebrania zarządu stowarzyszenia, na którym ma być podjęta uchwała o przekazaniu większościowego pakietu akcji Rovinie, może dojść jeszcze dziś lub w piątek. Temat nie byłby tak "gorący", gdyby nie fakt, że między polskimi a czeskimi udziałowcami istnieje konflikt. - Czechom chodzi o  wrogie przejęcie. Nie wierzę w ich deklaracje, że chcą ratować klub - podkreśla w rozmowie z gazetą "Sport" Andrzej Rojek, który nie był jednak zainteresowany ofertą kupna akcji stowarzyszenia.

- W tej chwili jest tylko jedno wyjście: zasilić klub pieniędzmi. Wspólnie z prezesem Darkiem Kozielskim przygotowaliśmy program naprawczy - zapewnia z kolei Andrzej Surma.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również