Czerwona na Luzie i Kaput. Wróciły chorzowskie demony

17.11.2018

Wynikająca z braku doświadczenia czerwona kartka środkowego obrońcy i gol stracony po stałym fragmencie gry - Marek Wleciałowski po raz pierwszy na własnej skórze doświadczył scenariusza, przerabianego wcześniej kilkukrotnie  przez jego poprzednika na trenerskiej ławce, Dariusza Fornalaka.

Norbert Barczyk/PressFocus

Kilkadziesiąt sekund meczu Ruchu w Radomiu wystarczyło, by plan "Niebieskich" na spotkanie z wiceliderem tabeli legł w gruzach. - Żałowałem, że nie gramy jedenastu na jedenastu, by móc z tak dobrą drużyną powalczyć o coś więcej niż tylko kilka sytuacji, które mogły zakończyć się bramką - mówił po spotkaniu trener chorzowian, Marek Wleciałowski.

Ruch na boisku Radomiaka od drugiej minuty musiał radzić sobie w osłabieniu. Bartłomiej Kulejewski chciał ratować sytuację zatrzymując wychodzącego na czystą pozycję Bruno Luza, ale zrobił to w sposób nieprzepisowy. Sędzia Marcin Szczerbowicz bez wielkiego zastanowienia wyrzucił obrońcę "Niebieskich" z boiska. 18-latek staje się tym samym specjalistą od czerwieni - w 21 ligowych występach z boiska był już wyrzucany trzykrotnie!

Chorzowianie szukali sposobu na opanowanie sytuacji i całkiem skutecznie bronili się przed grającym w przewadze rywalem. Niesieni dopingiem licznie zebranej na obiekcie w Radomiu publiczności, podopieczni trenera Dariusza Banasika w końcu objęli jednak prowadzenie. W 22. minucie po rzucie rożnym z bliska piłkę do siatki Kamila Lecha wpakował Maciej Świdzikowski. Gospodarze szukali okazji na poprawienie rezultatu, ale w bramce "Niebieskich" solidnie spisywał się Lech, którego raz - znowu po kornerze - wspomogła poprzeczkę. Świetną okazję na podwyższenie prowadzenia miał też Jakub Rolinc, ale nie trafił w światło bramki. Jedyną przed przerwą szansą na wyrównanie dla "Niebieskich" była z kolei sytuacja, w której z błędu radomskiego bramkarza omal nie skorzystał Artur Balicki.

Po zmianie stron chorzowianie nie potrafili znaleźć sposobu na prowadzących jednym golem gospodarzy. A kiedy już odważniej ruszyli do przodu, zostali skarceni przez kontrujących gospodarzy. W 81. minucie efektownym uderzeniem z dystansu sprawną akcję swojego zespołu skończył Michał Kaput. - Piłka nożna to gra błędów. W kategorii tych bardzo kosztownych my popełniliśmy o dwa za dużo - skomentował sobotnie spotkanie Marek Wleciałowski, dla którego porażka w Radomiu była pierwszą od powrotu na ławkę "Niebieskich". 

Radomiak Radom - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)
1:0 - Maciej Świdzikowski 22'
2:0 - Michał Kaput 81'

Radomiak: Haluch - Jakubik, Klabnik, Świdzikowski, Wawszczyk - Leandro (85' Suchanek), Kaput, Karwot, Makowski (87' Filipowicz), Luz (77' Mikuta) - Rolinc (61' Sokół). Trener: Dariusz Banasik.

Ruch: Lech - Duriska, Obst, Kulejewski, Miahkow - Kowalski (84' Mandrysz), Urbańczyk, Balicki (46' Wdowik), Walski, Podgórski - Kędziora (62' Giel). Trener: Marek Wleciałowski.

Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)
Żółte kartki: Wawszczyk (Radomiak)
Widzów: 3850

źródło: SportSlaski.pl/ruchchorzow.com.pl
autor: ŁM

Przeczytaj również