"Czekając na radioterapię, widziałem, że ludzie mają większe problemy"

26.08.2014
Sławomir Jarczyk rozegrał w ostatniej kolejce swój pierwszy mecz w podstawowym składzie Zagłębia Sosnowiec od ponad 300 dni. Razem ze swoim kapitanem, zespół przerwał passę meczów bez zwycięstwa i zagrał na zero "z tyłu".
archiwum
Jarczyk w listopadzie poprzedniego roku doznał kontuzji przyczepu ścięgna Achillesa. Zimą zaczął trenować, ale uraz się odnowił. Teraz wrócił. Efekt? Trzy punkty dla Zagłębia i pierwszy mecz bez straconej bramki. Obrońcy w czerwcu przyszłego roku kończy się kontrakt z sosnowiecką drużyną.

- Jeśli dostałbym sygnał, że coś jest nie tak, to byśmy jakoś to poukładali, bo nie jestem człowiekiem przyzwyczajonym do siedzenia na ławce. Już jakiś czas jestem w klubie i wypracowałem sobie pozycję. Prezes, trener i chłopaki czekali na mnie. To było budujące, gdy o kulach chodziłem od lekarza do lekarza. Stojąc w kolejkach na oddziale hematologii, czekając na radioterapię, widziałem, że ludzie mają dużo większe problemy. Coś "zatrybiło" w mojej głowie - przyznaje Jarczyk.
źródło: SPORT

Przeczytaj również